Odkrywanie nowych artystów – o których nic nie wiadomo – ma niezwykły urok. Niedosyt po takim odkryciu pozostaje ogromny, gdyż w przypadku odsłuchu niesamowitego utworu chciałoby się znaleźć nieskończone źródło tego materiału. Poszukiwania, w moim przypadku, trwają więc jakiś okres czasu, czego skutkiem zwykle jest rozczarowanie ilością nagranych utworów przez tajemniczego muzyka. Jakiś czas temu natknęłam się na kolejną taką produkcję, której autor pozostaje niezidentyfikowany, a większej ilości utworów wciąż wyczekuję z niecierpliwością.

Nazywa się Voyager i poczęstował swoich słuchaczy dotychczas tylko dwoma autorskimi nagraniami. Na jego internetowych profilach nie znajdziemy o nim żadnych informacji, poza taką, iż podczas nagrywania muzyki rozmawia on z małpą i tworzy wówczas dziwne dźwięki. Jego inspiracją natomiast jest samo życie, a zapytany o ulubionych artystów wymienia m.in.: Star Slinger, Gold Panda, XXYYXX, Teen Daze, Asa, Stumbleine, Sorrow, Flying Lotus, Tokimonsta czy Radiohead. Poza własnymi nagraniami, tworzy remiksy wspomnianych wyżej muzyków. Dotychczas udostępnił własną interpretację kawałków Totally Enormous Extinct Dinosaurs, Gold Panda i Tokimonsta.

Muzyka prezentowana pod pseudonimem Voyager określana jest przez słuchaczy jako cinematic music oraz chillwave, jednak sam autor uważa, iż słowo chillwave nie opisuje dobrze jego utworów, pomimo tego, iż kiedyś uważał zupełnie inaczej. Skłania się teraz bardziej ku określeniu muzyki filmowej, z której czerpie materiał do swoich nagrań. Jego dwa wspomniane wcześniej utwory zostały stworzone na samplach filmowych soundtracków. Dla przykładu – utwór Plastic Bags, którego próbki zaczerpnięte zostały z filmu American Beauty.

Nie ma więcej wpisów