Jeden dzień zdecydowanie nie wystarczy. Ten rok będzie należał do kobiet, żeńskich zespołów szturmem wkraczających na terytoria zdominowane do tej pory przez mężczyzn. Oto kilka girlbandów, które warto śledzić przez najbliższe miesiące:

Savages

Głośne i nieokrzesane. Stylistycznie nawiązują do końca lat 70-tych, oscylując wokół punku i nowej fali. Jak na razie na koncie mają tylko jeden singiel i live EP-kę. Jednak bez kompleksów promują liczebnie ubogi materiał po Europie (w Polsce wystąpiły w sierpniu 2012 roku w ramach OFF Festivalu) i Ameryce Północnej, zbierając komplet publiczności i pochlebne recenzje.

Brzmią jak: Bauhaus, Suede, Siouxie

Znak rozpoznawczy: neurotyczny taniec wokalistki Jehnny Beth w hołdzie Ianowi Curtisowi + konferansjerka o wrażliwości Iggy’ego Popa

 

Deap Vally

Amerykanki, znacznie bardziej popularne w Wielkiej Brytanii niż rodzimym kraju. Dużo większą popularnością cieszą się także wśród męskiej części publiczności. A  to za sprawą scenicznego uniformu, składającego się z wysoko wyciętych jeansowych shortów i kusych topów. Ascetyczne rockowe brzmienie na jedną gitarę i perkusję opanowały do perfekcji. Zdarza im się także romansować z bluesem. Do tej pory ukazały się dwa single duetu. Obecnie dziewczyny pracują nad debiutanckim albumem, który trafi do sklepów nakładem Island Records. Wytwórnia Thin Man Records zdaje się być bardziej odpowiednia.

Brzmią jak: the White Stripes z gościnnie występującym Robertem Plantem

Znak rozpoznawczy: SHORTY

 

Stealing Sheep

Brytyjki skłaniają się raczej ku bardziej melodyjnej,  psychodelicznej muzyce rockowej z elementami popu i folku. Nierzadko odwołują się  również do tradycji żeńskich zespołów z lat 6-tych. Jako jedyne w zestawieniu wydały już debiutancki krążek – Into the Diamond Sun. Płyta wyszła spod skrzydeł Heavenlny Records – wytwórni płytowej specjalizującej się w psychodelii. Dziewczyny supportowały Villagers, w maju zagrają przed the Postal Service, co najlepiej świadczy o wszechstronności ich muzyki.

Brzmią jak:  Warpaint + the Klubs + the Shangri-Las

Znak rozpoznawczy: dbałość o aspekt wizualny i spójność, zarówno wizerunku scenicznego jak i wydawnictw

 

PINS

O dziewczynach z Manchesteru wspominaliśmy już w dziale Nowe Brzmienia. W przeciągu zaledwie paru miesięcy od założenia zespołu, zrobiło się o nich głośno w blogosferze. Brudne, mroczne dźwięki zagwarantowały im etykietkę grupy z Brooklynu, mnożąc porównania z Vivan Girls i the Velvet Undeground (chyba jeszcze trochę na wyrost). Same PINS starają się jak najwięcej eksperymentować, wychodzić poza przypisany im gatunek i unikać jednostajnego brzmienia. Na stronie zespołu można zamówić epkę LUVU4LYF oraz singiel Eleventh Hour/Shoot You. Pierwszy długogrający album zapowiadają na drugą połowę roku.

Brzmią jak: Vivian Girls + the Smashing Pumpkins

Znak rozpoznawczy: głos Lois – żeński odpowiednik Billy’ego Corgana

 

Findlay

Tym razem nie girlband, tylko solowy projekt 21-latki z Manchesteru. Niewiele o niej na razie wiadomo. Pewnie ze względu na wspólną trasę koncertową z Jake’m Buggem stan ten wkrótce ulegnie zmianie. Surowe brzmienie przywołuje na myśl wspomniane wcześniej Deap Vally, barwa głosu – Alison Mosshart. W listopadzie zeszłego roku trafił do sprzedaży jej pierwszy singiel Your Sister/You Gave Me Grace.

Brzmi jak: Alison Mosshart

Znak rozpoznawczy: Findley

Nie ma więcej wpisów