Piąty album, producentki oraz kompozytorki, Krzysi Górniak ukazał się w drugiej połowie 2012 roku. Dziewięć kompozycji wchodzących w skład wydawnictwa zatytułowanego Feelings, zabiera słuchacza w przestrzeń poprawnie następujących po sobie instrumentalnych dźwięków, nie oferując żadnych zaskakujących wrażeń pod drodze. Singiel, czyli pierwszy utwór na płycie – Purple Love – swą lekkością i sielskością może nadbudować błędne przypuszczenie, że podobnie prezentować będą się kolejne aranżacje na krążku. Niezupełnie tak jest. Im dalej, im dłużej brnie się w zaproponowane przez Krzysię i jej kompanię dźwięki, tym bardziej odnosi się wrażenie, że apogeum wyrafinowania i jednostajności będzie się relatywnie wypełniać. Solidne, aczkolwiek za długie kompozycje nie są bowiem w stanie utrzymać pełnej percepcji słuchacza.

Zdolna polska gitarzystka jazzowa, kompozytor, aranżer, producent oraz filozof w jednej osobie – Krzysztofa Górniak, grająca koncerty w Polsce i za granicą, tym razem z pomocą Wojciecha Gogolewskiego, Pawła Pańty oraz Artura Lipińskiego wydała album, który ponownie będzie przyrównywany do poczynań Pata Metheny. Doszukiwanie się inspiracji w prezentowanych utworach wydaje się jednak nie tak istotne, jak treść oraz forma w jaką zostały zebrane kompozycje. Profesjonalizm jako wartość sama w sobie, przy zebraniu  bardzo dobrych instrumentalistów, jest bezsprzecznie wpisany w wydawnictwo. Nie stanowi jednak on poziomu, przez który odbiorca automatycznie zostaje zaspokojony.

Słuchając Feelings, odnosi się wrażenie, że muzycy chcieli zaprezentować wiele kontrastujących elementów w każdym z utworów. Efekt jednak nie porywa, bowiem w moim przekonaniu – na 54-minutowy przekrój, jedynie dwie kompozycje stanowiące 12-minutowy ułamek całości, nie są w stanie realnie zainteresować niesłuchającego na co dzień dużej ilości jazzu odbiorcy. Najdłuższy na płycie utwór – Sailing Wind nie wyróżnia się spośród pozostałych jedynie długością. Od początku wydaje się wikłać odbiorcę w trudne do opisania poczucie zagadki oraz niepewności wobec tego, co nastąpi za chwilę. Każdy kolejny moment wzbudza oczekiwanie słuchacza, którego uwaga co rusz odbija się z gitarowej solówki, by zaraz przejść na wiodący już prym dźwięk pianina. Okazuje się, że równie zajmującym utworem będzie dopiero ostatni na liście – Running Thoughts zaaranżowany przez Wojciecha Gogolewskiego. Wirtuozerska gitara Krzysi Górniak świetnie współistnieje z wyrazistą linią klawiszy, uzyskujących w efekcie bardzo przyjemną dla odbioru przewagę w tym duecie.

Mimo wszystko – mając na uwadze poprzednie dokonania Krzysi Górniak – myślę, że Feelings stanowi najbardziej konsekwentną formę wypowiedzi muzycznej artystki. Formuła tejże wypowiedzi pozostawia jednak masę wątpliwości i brak poczucia, że obcowało się z dźwiękami, za którymi stoją tak uzdolnieni muzycy. Momenty poświadczające o umiejętnościach Krzysi Górniak czy Wojciecha Gogolewskiego brylującego na klawiszach pianina – nie porywają i nie przekonują. Trudno we wcześniej przywołanym wyrafinowaniu wyczuć tytułowe uczucia. Wszystkie utwory zdają się sytuować na poziomie poprawności, co nie ułatwia wybrania i zapamiętania którejkolwiek pozycji z listy. Po przesłuchaniu Feelings – płyty niezwykle świadomie dopracowanej – podtrzymuję własną opinię na temat jazzowych wydawnictw, które przy nierozbudowanym instrumentarium nie mogą porwać tak silnie, jak robią to na pewno występy na żywo. Podczas nich właśnie można poczuć feeling, stykając się z autentycznością i wirtuozerią gry. Stąd też polecam wypatrywać sposobności do usłyszenia utworów z tej płyty – oraz jej poprzedniczek – na koncertach w Polsce i za granicą.

Nie ma więcej wpisów