8 marca, dzień kobiet i tony śniegu. Klub Wytwórnia, Łąkowa 29, Łódź. Dalej! Zabawna i sympatyczna ochrona, świetna organizacja i uroczy panowie w szatni. Tak się zaczęło. Klimat Wytwórni generuje świetny nastrój i wyśmienite humory. Gwar, krzyki przeplatane śmiechem, miks zapachów męskich i damskich perfum, a więc wszyscy gotowi lub przygotowujący się na spotkanie z gwiazdą wieczoru.

Zanim jednak Kamp! rozniósł Wytwórnię, na scenie pojawili się Mateusz Zegan, Michał Maślak, Maciek Bywalec oraz Paweł Cyz – Fair Weather Friends. Nienachalne brzmienia, trochę surowe, wyczuwalne inspiracje muzyką taneczną lat 80. Ich występ zbiegł się z wypuszczeniem kolejnej EP-ki – Fly By – wydanej w wytwórni Brennnessel (założonej przez chłopaków z Kamp!). Szerokim echem odbiła się ich pierwsza produkcja i oby to echo pozostało tak pozytywnym, jakim jest do tej pory.

Mówiąc szczerze, nie byłam przygotowana na takie tłumy – kolejka do szatni czy po piwo momentami wydawała się być kolejką po chleb za czasów PRL-u. Organizatorzy dbali o czystość i dobre nastroje swoich gości. Przy tak miłej atmosferze opóźnienie koncertu głównej gwiazdy wieczoru nie było rażące. Po dłuższej chwili, w towarzystwie pisku i kobiecego krzyku, na scenę wkroczyły trzy znane wszystkim twarze. Can’t You Wait rozpoczęło długo wyczekiwane spotkanie z artystami. Wiele się mówi o wpływie Cut Copy na twórczość łódzko-wrocławskiego trio i… mój Boże… jak to słychać…! I nie mówię tego negatywnie. Wręcz przeciwnie, należy się cieszyć, że mamy pod postacią Kamp! powiew świeżości. Mówi się o melancholijnym charakterze debiutanckiego longplaya Kamp!, o zamierzonym schłodzeniu temperamentu zespołu. Tego co wyprawiają na scenie, może im pozazdrościć wiele zespołów. Zamieniają stonowane brzmienia w ogień i przy tym wszystkim pozostają autentyczni.

Mimo słabego nagłośnienia i kilku zgrzytów, gdy ze sceny wydostawały się stare hity – Distance of Modern Hearts, bisowe Zen Garden czy finalne Breaking a Ghost’s Heart – przypominał mi się Open’er z 2009 roku, kiedy na Tent Stage stawiali pierwsze kroki, a trzy lata później królowali na Beat Stage. Artyści wczoraj wylecieli z Polski, by zagrać w Nowym Yorku, San Diego czy na prestiżowym festiwalu South by Southwest w Austin. Trzymam za nich mocno kciuki!

Nie ma więcej wpisów