Read the english version of the interview >>>

Peter Hook jest ikoną brytyjskiej muzyki. Był członkiem legendarnego zespołu Joy Division, a później formacji New Order. Niebawem, wspólnie z zespołem The Light, wystąpi w Polsce na dwóch koncertach i przypomni nagrania z płyt Unknown Pleasures i Closer. W rozmowie z nami opowiada o idei prezentowania materiału Joy Division i sytuacji na lini Peter Hook – New Order.

musicis.pl: Na początku chciałem podziękować za pomysł i koncertowanie z materiałem Joy Division. Dla młodych ludzi takie rozwiązanie pozwoli przeżyć cząstkę tego, co działo się 30 lat temu. Niektórzy krytykują Cię za granie i wykorzystywanie wizerunku Joy Division. Jak reagujesz na takie opinie?
Peter Hook: Szkoda, że nie wszyscy są zadowoleni z tego, ale w życiu nie można dogodzić każdemu. Od maja 2010 roku zagraliśmy prawie 150 koncertów. Występ w Warszawie będzie dokładnie sto pięćdziesiąty. Widzę, jak reaguje publiczność i rozmawiałem z wystarczającą liczbą fanów, żeby uświadomić sobie, że ilość pochlebnych opinii przeważa te negatywne. To sprawia, że jestem szczęśliwy, decydując się na kolejne koncerty. Byłem członkiem Joy Division i pomagałem tworzyć te piosenki. Nie rozumiem więc, dlaczego niektórzy ludzie mówią, że nie powinienem grać mojej własnej muzyki. Przyznaję, że nie jest to typowa sytuacja, ale myślę, że odwalamy kawał dobrej roboty. Zespół, który stworzyłem, jest fantastyczny i pracuje bardzo ciężko, żeby wszystko było na swoim miejscu i odpowiednio brzmiało. Chciałem dać ludziom możliwość usłyszenia tych piosenek na żywo.

musicis.pl:  Słuchałem nagrań The Light z koncertu w Australii, słyszałem kilka utworów Joy Division na żywo w wykonaniu New Order. Lepiej czujesz się wykonując te piosenki z The Light czy jeszcze wtedy, gdy byłeś częścią New Order?
Peter Hook: Muszę powiedzieć, że więcej przyjemności sprawia mi granie materiału Joy Division z zespołem The Light, niż z New Order. Kiedy byłem częścią tego zespołu, mogliśmy zagrać 5-6 utworów Joy Division, ponieważ była to jedyna ilość, którą pewni ludzi grali na próbach i chcieli grać na koncertach. Czasami musieliśmy zmieniać tonację tych piosenek, aby wpasować się w wyższy wokal Bernarda. Niekiedy oznaczało to, że piosenki traciły swoją siłę. Z The Light pozostajemy wierni oryginalnym wersjom Joy Division. Możemy zagrać na żywo każdą piosenkę Joy Division, a nie tylko pięć lub sześć. Jestem z tego dumny.

musicis.pl: Jak czujesz się, śpiewając teksty Iana? W mojej opinii są one zarówno osobiste, jak i uniwersalne. Myślisz o nim, wypowiadając kolejne wyrazy, czy raczej odnosisz się do własnych interpretacji?
Peter Hook: Muszę przyznać, że na początku było to dziwne uczucie. Z biegiem czasu, gdy zagraliśmy więcej koncertów, czułem się coraz bardziej komfortowo. Oczywiście myślę o Ianie, gdy śpiewam. Byłoby to niemożliwe. Są to przecież jego teksty. Mam nadzieję, że wie, że staram się robić to jak najlepiej.

musicis.pl: Co jest ważniejsze dla Ciebie w graniu utworów Joy Division? Jak najwierniejsze oddanie tamtego klimatu, dokładnie takie same aranżacje czy może odkrycie na nowo tych piosenek?
Peter Hook: Należy pamiętać, że większość osób, które uczestniczą w naszych koncertach, nie widziała na żywo Joy Division. Wszystko co mają, to albumy i inne nagrania. Kiedy prezentujesz te piosenki na żywo, musisz starać się pozostać wierny oryginalnym nagraniom, Joy Division w latach 70. brzmiało inaczej na żywo, a inaczej na płytach. W tym projekcie próbuję zachować równowagę pomiędzy wersją live i studyjną Joy Division. Chcemy przedstawić utwory, które wszyscy znają i kochają oraz jednocześnie dać cząstkę tego, jak brzmiały one wtedy, gdy Joy Division jeszcze istniało.

musicis.pl: Trasa z The Light zaczęła się w 2011 roku. Wcześniej nigdy na taką skalę nie wykonywałeś piosenek Joy Division. Rozbrat z tym materiałem spowodował pewnego rodzaju tęsknotę za tym, co było na początku, za tym co Cię uformowało jako muzyka?
Peter Hook: Pierwszy koncert zagraliśmy już 18 maja 2010 roku, aby uczcić rocznicę śmierci Iana Curtisa. To prawda, że wcześniej koncertując, chociażby z New Order, nie graliśmy tak dużo materiału Joy Division. W początkowych latach było tak, ponieważ chcieliśmy stworzyć sobie nową tożsamość jako New Order. Później, osobiście chciałem grać więcej Joy Division, ale reszta zespołu nie zgadzała się ze mną w tej kwestii. Tęskniłem za tymi piosenkami i to jest powód, dla którego znowu zacząłem je grać.

musicis.pl: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że Ty, grając Joy Division, nie robisz tego tak dobrze, jak robiło to Joy Division. Teraz, wykonując te utwory z The Light, spełniasz się jako artysta?
Peter Hook: Na pewno te utwory nie zabrzmią tak dobrze jak kiedyś, ponieważ nie ma z nami Iana. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć jego sposobu śpiewania, siły i scenicznego zachowania. Staramy się wykonać tę muzykę najlepiej jak potrafimy. Z punktu widzenia artysty jestem usatysfakcjonowany, ponieważ zespół gra te piosenki bardzo dobrze. Jestem też dumny z całej pracy, którą włożyliśmy, żeby utwory Joy Division znowu zabrzmiały w salach koncertowych. Myślę, że to duże osiągnięcie. Jestem też zadowolony z tego, że gramy całe albumy. Dzięki temu jest to jakaś forma sztuki, a nie granie cały czas tych samych, starych, największych hitów. Uważam, że granie płyt w całości wymaga większej koncentracji zarówno od publiczności, jak i od zespołu. Chociażby nasz ostatni koncert w Warszawie – był wspaniałym doświadczeniem.

musicis.pl: Napisałeś kilka książek. Jakie podobieństwa widzisz w pracy pisarskiej i muzycznej?
Peter Hook: Pierwszym podobieństwem jest to, że zarówno pisanie jak i muzyka to bardzo ciężka praca! Tworzenie książek to harówka, która zabiera dużo czasu, ale na końcu uświadamiam sobie, że jest to warte swojej ceny. Koniec końców, zarówno czy piszę, czy gram, staram się przedstawiać rzeczy tak dobrze, jak tylko potrafię.

musicis.pl: W planach masz napisanie książki o New Order. Masz zamiar kontaktować się z Bernardem Sumnerem i Stephenem Morrisem podczas pracy nad książką?
Peter Hook: Nie, nie będę się z nimi kontaktować. Nie mamy już ze sobą w zasadzie żadnych kontaktów. Strasznie szkoda, że osiągając tak wiele razem, wszystko obróciło się w tę stronę. Tak, niestety, bywa. Oni próbowali wstrzymać publikację książki o Joy Divsion, ponieważ myśleli, że będą w niej niepochlebne opinie na ich temat. Moim zdaniem, to nie był główny powód. Myślę, że byłem bardzo sprawiedliwy, pisząc tę książkę. Jestem przekonany, że będą oni tak samo nieskorzy do współpracy, gdy wydawana będzie książka o New Order.

musicis.pl: Często mówiłeś, że Ty i Bernard mieliście zupełnie inne pomysły, inne podejście, inne ambicje. Jak to możliwe, że współpracowaliście i stworzyliście tyle wspaniałych rzeczy?
Peter Hook: Myślę, że to tak jak w małżeństwie. Ludzie są razem, wszystko jest wspaniale przez jakiś czas, ale w pewnym momencie ludzie się rozchodzą i oddalają od siebie. W przypadku małżeństwa oznacza to rozwód. Ja i Barney mieliśmy rożne wizje tego, czym New Order powinno być. Uważałem go za osobę, z którą ciężko się pracuje i nie mogłem więcej tego znieść, inaczej doprowadziłoby to mnie do szaleństwa.

musicis.pl: Abstrahując od kłótni z Bernardem. Chciałbyś jeszcze kiedyś stworzyć coś razem z nim? Niekoniecznie pod szyldem New Order.
Peter Hook: Nie lubię się kłócić i prowadzić prawnych potyczek. Jestem pewny, że nikt tego nie lubi, ale gdy druga strona nie negocjuje ze mną, to niestety tak to się kończy. Nienawidzę takich sytuacji, ale nie mogę po prostu usiąść i pozwolić im odejść po tym, co mi zrobili. Biznesowy aspekt ich reformacji New Order wydaje mi się niesprawiedliwy i walczę z tym. Stworzyliśmy razem dużo wspaniałej muzyki i prawdopodobnie moglibyśmy to kontynuować w przyszłości, ale tak się nie stało. Mam wątpliwości co do tego, czy będziemy mieć jeszcze okazję do stworzenia czegoś ponownie, czy byłoby to New Order, czy inny projekt. Przyznaję, że nie jest to dobra pozycja, ale nie ma innego wyjścia. Barney jest fantastycznym muzykiem i zawsze nim będzie, ale nie zgadzam się z tym, jak zachował się z reformacją New Order. Życzę mu jednak wszystkiego najlepszego. Jestem dumny, że grają znowu koncerty, tak jak starałem się to robić przez 30 lat.

Nie ma więcej wpisów