Czasem zdarza się, że wśród morza artystów znajdujemy takich, którzy wyróżniają się jeszcze mocniej poczuciem estetyki w muzyce. Tak jest w przypadku Violetness. W jej utworach subtelność przeplata się z dojrzałą świadomością wyrażania emocji. Violetness, czyli Vanessa Upson, zabierze Was w niezwykle eteryczną podróż.

W artystce płynie peruwiańska krew, czego efektem są plemienne smaczki i surowość wplecione w nowoczesne brzmienie. Kształcono ją na pianistkę, jednak postanowiła podążyć własną drogą i obrała ścieżkę, którą można nazwać awangardowym tribal popem. Sama muzyka jest tylko tłem dla jej delikatnego, mistycznego, uwodzącego głosu, który wydawałoby się, że niepewnie dotyka jej powierzchni, aby jej nie naruszyć, nie zmącić…

W słowie Violetness łączą się dwie osoby: Violet – imię babci, która również była muzykiem oraz Vanessa. W tym roku, nakładem LebensStrasse Records, ukazała się jej debiutancka EP-ka zatytułowana Last Night in My Dreams, I Was Talking to You, na której można znaleźć sześć utworów – trzy autorskie kompozycje i trzy remiksy, m.in. Sun Glitters.

Wszystko zaczęło się od piosenki The Coal, dzięki której zyskała rozgłos. To czarująca, enigmatyczna opowieść, która jest esencją tego, co tworzy Violetness – wyraźnie słychać tutaj połączenie współczesności z tradycją, a wszystko to utrzymane jest w minimalistycznym tonie. Vanessa, jak sama twierdzi, uwielbia bawić się głosem, eksperymentuje wokół najprostszych instrumentariów, czego wynikiem jest prosty, ale urzekający i lekko przymglony styl.

Violetness wnosi w muzyczny świat świeżość, skromność i szczerość. Fani Björk czy Bat for Lashes z pewnością nie będą zawiedzeni.

Nie ma więcej wpisów