Być gwiazdą i o tym nie wiedzieć. Stan rzeczy w dzisiejszej muzyce niewyobrażalny. Jak pokazuje przykład Sixto Rodrigueza, jeszcze 40 lat temu taka rzecz stać się mogła, a co więcej – stała się. Żeby oddać skalę przypadku, pozwolę sobie na takie oto porównanie. Gdyby w latach 70. istniał Last.fm, to piosenki Rodrigueza byłyby najczęściej scrobblowane w Republice Południowej Afryki, a w podsumowaniach całego roku być może wyprzedziłby takie tuzy jak Rolling Stones czy Led Zeppelin. Jednak Last.fm nie było.

Nie będę silił się na hipsterkę i szczerze przyznam, że usłyszałem o Rodriguezie tylko i wyłącznie z powodu filmu Searching for Sugar Man. Ścieżka dźwiękową z tego nagrodzonego Oscarem dokumentu jest kompilacją utworów z dwóch albumów amerykańskiego muzyka – Cold Facts z 1970 roku i Coming from Reality wydanego rok później.

Dlaczego mieszkańcy RPA zakochali się w muzyce Rodrigueza, a w USA jego twórczość nie została prawie w ogóle zauważona? Moja teoria jest prosta. Nagrania Rodrigueza bardzo przypominają Boba Dylana z płyt Bringing All Back Home i Highway 61 Revisited. Tylko po co Amerykanom był drugi Dylan, skoro mają jednego, oryginalnego? Za to piosenki Rodrigueza typu This Is Not a Song, It’s an Outburst: Or, The Establishment Blues znakomicie wpisywały się w sytuację polityczną RPA. W pogrążonym w apartheidzie kraju ludzie szukali w muzyce czegoś więcej niż muzyki (czytaj: przekazu). I otrzymali to od Rodrigueza, o czym sam zainteresowany nie wiedział.

Muzyka Rodrigueza to folk z domieszką blues-rocka. Nie są to tylko proste piosenki na gitarę, a niektóre rozwiązanie aranżacyjne po prostu zachwycają. Tytułowy utwór Sugar Man daje próbkę możliwości kompozycyjnych autora. W jednej piosence zmieścił przygnębiające, narkotyczne – dosłownie i w przenośni – zwrotki i bezczelnie optymistyczne refreny. W I Wonder Rodriguez staje się nieco monotonny, ale ma to swój urok. W Like Jenis bohater Searching for Sugar Man najbardziej przypomina Dylana zarówno w sposobie śpiewania, jak i grania na gitarze. Think of You wypełniają piękne partie smyczków. Kilka kompozycji – jak Inner City Blues – opartych jest o typowe bluesowe schematy, inne (jak we wstępie do Sandrevan Lullaby – Lifestyles) w warstwie instrumentalnej przypominają beatlesowskie ballady. Swoją drogą, tekst do tej piosenki z wersem: Hello only ends in goodbye jest zdecydowanie najlepszy na płycie. W The Most Disgusting Song Rodriguez recytuje swój tekst. Można dostrzec kolejne podobieństwa do Dylana, ale manierze Sixto daleko do nosowego wokalu twórcy Knockin’ on Heaven’s Door. Soundtrack do Searching for Sugar Man ma tę niewątpliwą zaletę, że utwory na nim są różnorodne i bogate instrumentalnie. Dopełnieniem tego są niebanalne teksty.

Ciężko oceniać płytę, która tak naprawdę powstała ponad czterdzieści lat temu. Być może bez całej otoczki związanej z historią kariery Rodrigueza w RPA, piosenki tak bardzo by nie urzekały. Jednak ta otoczka jest, a ludzie odbierają wszystko kontekstowo. W latach 70. tym kontekstem była sytuacja polityczna w RPA, teraz jest nim film Searching for Sugar Man. I to wystarcza, żeby zakochać się w tych utworach. Film też polecam.

Nie ma więcej wpisów