Legendarny, wyczekiwany i ceniony producent. Bardzo ważna postać trip-hopowej sceny, autor kultowego albumu zatytułowanego Endtroducing….. (wydanego w 1996 roku). Tak, DJ Shadow. Pojawił się w Polsce w trzech miastach: w Sopocie, Poznaniu i Warszawie. Nie jestem w posiadaniu wiedzy na temat tego, jak zaprezentował się w sopockim Sfinks700 czy warszawskim Basenie, wiem jednak, że parkiet poznańskiego klubu SQ rozgrzał szybko i sprawnie.

Wiem również, że popełniłam niemały błąd, spodziewając się po występie Davisa klimatycznego wieczoru, dyktowanego głównie dźwiękami spod szyldu Endtroducing…... Nic podobnego nie miało miejsca. W secie znalazł się ciekawy przekrój stylistyk i aranżacji (w tym m.in. hip-hopowe brzmienia czy akcenty d’n’b), jednak wszystko brzmiało bardzo klubowo.

I choć, w moim odczuciu, nie miało to nic wspólnego z DJ-em Shadow, na którego występ jechałam zniecierpliwiona, choć trip-hopu nie uświadczyłam w ogóle i jestem tym zwyczajnie zawiedziona, przyznać oczywiście muszę, że Davis doskonale wiedział, jak zadowolić publikę licznie zebraną w SQ.

To co w piątek – w lokalu przy ulicy Półwiejskiej – zaczął DJ Shadow, w sobotę kontynuować miał duet Simian Mobile Disco. Ostatecznie jednak sprawę w swoje ręce wziął jedynie Jas Shaw – James Ford nie pojawił się bowiem ani w Warszawie, ani w Poznaniu.

Mimo to, set SMD cieszył się powodzeniem przez kilka godzin, chociaż ja nie nazwałabym go porywającym, jeśli mówić/pisać o różnorodności dźwięków. Ilu ludzi jednak na parkiecie, tyle zapewne opinii na ten temat. Tak czy inaczej – występ wypadł dobrze. Miniony weekend w SQ można śmiało zaliczyć do udanych.

Nie ma więcej wpisów