Ten zakorzeniony w londyńskiej scenie muzycznej damsko-męski kwartet nigdy nie należał do zespołów wielkich, ale też nie o to chodzi jego członkom. Dla tej czwórki znajomych liczy się przede wszystkim radość ze wspólnego grania. Daleko im do perfekcji, a wręcz uważają, że brzmią ciekawiej, jeśli ktoś zagra nie ten akord co trzeba albo zafałszuje. Jeśli spojrzymy na ich twórczość od tej strony, to docenimy luz i bezpretensjonalność w ich melodyjnych gitarowych piosenkach.

Veronica Falls zapytani o jednego artystę lub zespół, który wszyscy bez wyjątku szanują, wymieniają nazwę The Velvet Underground, chociaż daleko im do powagi i dekadencji tamtych. Bliżej im do Jesus and Mary Chain albo Pixies chociaż w znacznie lżejszym, bardziej popowym wydaniu.

Waiting for Something to Happen nie bardzo różni się od ich pierwszego krążka. Słodkie damsko-męskie harmonie na tle brzęczących gitar i teksty o miłości pisane z lekkim przymrużeniem oka. Drugi album jednak bardziej zbliża się do popu, na nim nie znajdziemy ani odrobiny niepokoju obecnego w I Found Love in a Graveyard, a jego brzmienie definiują lekkie, radosne kawałki typu Teenage oraz Everybody’s Changing.

Większość piosenek zbudowana jest według podobnego schematu – energiczne tempo, melodyjne riffy i chwytliwe refreny. W rezultacie słucha się tego przyjemnie, ale po 15 minutach wszystko zaczyna zlewać się w nieokreśloną masę. Podobno kłótnie podczas nagrywania dotyczyły właśnie tempa utworów – dziewczyny chciały grać szybciej, podczas kiedy ich koledzy nalegali, aby zwolnić. Może trzeba było posłuchać męskiego głosu, bo najbardziej uroczym kawałkiem na płycie jest Daniel – króciutka smutna ballada z nieśmiałą solówką eksplorującą rejony country.

Shooting Star bardzo przypomina najlepsze lata Pixies, co jest jak najbardziej komplementem dla młodego zespołu, a kończące album Last Conversation pachnie nostalgią jaka towarzyszy wspominaniu dawnych znajomości.

Zespołowi Veronica Falls brak znaków szczególnych, które wyróżniałyby ich na tle wielu podobnych zespołów, za to ich ogromną zaletą jest dystans do samych siebie i poczucie humoru objawiające się w tekstach (w Teenage z udawaną powagą śpiewają o nastoletnim zauroczeniu i wykrawaniu imion w korze drzew). Dzięki zdrowemu podejściu do własnej kariery zespół nigdy nie stanie się karykaturą samych siebie i będzie kontynuował nagrywanie solidnych, aczkolwiek niekoniecznie wybitnych albumów.

Nie ma więcej wpisów