Okres studiów to dla wielu złote lata, z których wynosi się najlepsze wspomnienia lub też niewiele się z nich pamięta, co – w zależności od punktu widzenia – również może świadczyć o ich świetności. W ten klimat swoją debiutancką płytą wpisali się panowie z Lewych Łokci. Na krążku pt. Niewiele się zmienia brzmią nie inaczej, jak właśnie studencka kapela, co dalekim od prawdy nie jest. Sami zresztą grany przez siebie rodzaj muzyki zaliczają do tzw. college rock. Nie o wieku jednak czy też studiach będzie tutaj mowa, a o muzyce jaka na albumie się pojawiła.

Pod względem brzmienia płytę można by śmiało umieścić w latach dziewięćdziesiątych. Charakterystyczny dla tego okresu brak dbałości o jakość dźwięku u chłopaków swoje odzwierciedlenie znalazł w przesterowanych gitarach, słyszalnym pogłosie i trzaskach, które nadają całości garażowego wydźwięku. Proste kompozycje pełne są młodzieńczej energii i żywiołowości, która napawałaby pewnym optymizmem, gdyby nie warstwa tekstowa.

Ta z kolei do samych melodii stoi w niejakiej opozycji. Tematyka utworów wiosny bowiem nie czyni. Nieskomplikowane zestawienia słów w bardzo dosadny, bezpośredni sposób opowiadają o niezbyt pozytywnych emocjach. Przez warstwę tekstową przewija się zrezygnowanie, rozczarowanie, bezradność, swoiste znudzenie, o których mowa między innymi w kawałkach Oddycham, Noc/Poranek czy Mieć i nie mieć. Jednocześnie są też poszukiwaniem bodźca do tego, by coś zmienić, jak np. w piosence Pomieszane chwile lub zadeklamowanych Planach. Czego by jednak o nich nie powiedzieć i czego by z nich nie wyczytać, urzekają szczerością. W całości wpadają w ucho i pozostają w głowie na dłużej, a – jak mniemam – o to przecież w tworzeniu muzyki chodzi.

Krążek Niewiele się zmienia nie będzie na rynku muzycznym niczym odkrywczym. Można oczywiście szukać porównań z innymi i – gdyby się uprzeć na jakiekolwiek etykiety – przyczepić mu metkę z napisem oldschool. Nie ma w tym jednak niczego złego. Ważne przecież, by podobało się odbiorcom, a zwolenników college rocka i chętnych do wspominania studenckich czasów na pewno nie zabraknie.

Nie ma więcej wpisów