Młodziutka raperka z niewyparzonym językiem i głosem jak córka Grace Jones – tak, to znowu Azealia Banks. Tym razem pod mankiet z legendą muzyki rave, Anglikami z The Prodigy na Future Music Festival w Sydney. Podczas gdy my brodzimy po kostki w nowych opadach śniegu, mieszkańcy Antypodów cieszą się festiwalami na świeżym powietrzu, w czasie których konfiguracje na scenach zmieniają się jak w kalejdoskopie, co zaowocowało zaproszeniem Azealii do wykonania wraz ze składem The Prodigy jednego z ich największych hitów, Firestarter. Banks niejednokrotnie wykonywała już własną wersję tego utworu, miksując go ze swoim singlowym 212, więc o pomyłkach w tekście na pewno nie było mowy.

Gorącą wiadomość o niespodziewanej kolaboracji przyćmiła jednak kolejna internetowa bitwa, którą niczym doświadczony podpalacz (ang.: firestarter) artystka rozpoczęła na Twitterze, pisząc, że ekipa kultowych Stone Roses przeszkadzała w jej występie, rozpoczynając zbyt wcześnie próbę dźwięku. Następnie, przygotowując się do występu wraz z The Prodigy, spotkała za kulisami frontmana zespołu, Iana Browna i, jak sama twierdzi, prawie go pobiła. Jak gdyby samo oskarżenie nie wystarczyło, nazwała ich również grupą starych, obwisłych białych czarnuchów i życzyła im jedynie ekskrementów i śmierci.

Na szczęście panowie ze Stone Roses nie urodzili się wczoraj, więc zastosowali maksymę głupszemu się ustępuje i oficjalnie przeprosili temperamentną raperkę, na co ona usunęła część jadowitych postów z Twittera. Miejmy nadzieję, że panna Banks wkłada równie dużo energii w kończenie swojego długogrającego albumu, Broke With Expensive Taste, którego data premiery była przesuwana już niezliczoną ilość razy. Singiel Yung Rapunxel, o którym pisaliśmy niedawno, nastraja pozytywnie i każe zignorować wszelkie przejawy pozamuzycznej aktywności Azealii.

Nie ma więcej wpisów