music is ... muzyka z najlepszej strony.

Obnażony Asaf Avidan

fot. Osman Balkan

fot. Osman Balkan

Poniedziałkowy, marcowy wieczór. Na zewnątrz wszystko powinno budzić się do życia za sprawą nadchodzącej wiosny, tymczasem sypie śnieg. W gmachu Teatru Polskiego we Wrocławiu tłumy ustawiają się przy szatni. Każdy chce jak najszybciej, mimo że bilety, które zakupili, mają określone miejsca siedzące i nikt im ich nie odbierze. Mijają kolejne minuty, rozlega się dzwonek wzywający wszystkich na miejsca. Gasną światła, a jedyne oświetlone miejsce to scena, na środku której stoją dwa krzesła, dwa mikrofony, stolik z przeróżnymi gadżetami, za nimi gitara, w głębi zaś fortepian. Wpatrzone w scenę setki osób widzą tylko to i unoszący się nad deskami dym. Ten z kolei powoli wprowadza w atmosferę tego, co wydarzy się później.

Rozbrzmiewa melodia zarezerwowana dla wydarzeń odbywających się w ramach 34. Przeglądu Piosenki Aktorskiej i nagle pojawia się on – Asaf Avidan, dla występu którego wypełniła się cała sala. Wychodzi zza kulis z lekkością, zwyczajnie, jak gdyby nie działo się nic specjalnego. Inaczej podchodzi do tego publiczność, która z miejsca reaguje oklaskami. Asaf natomiast bez słowa chwyta za gitarę i rozpoczyna swój akustyczny występ od utworu My Latest Sin. Już ten pierwszy kawałek – zaśpiewany z ogromnym przejęciem i zaangażowaniem artysty – zapowiada czekające nas emocje.

Tych – jak można się było spodziewać – nie brakuje. Każde kolejne wykonanie porusza, wzrusza, przeszywa dreszczem po całym ciele, przywołuje wspomnienia, generuje refleksje… Te ostatnie nasuwają się także w przerwach między kolejnymi piosenkami, kiedy Asaf prowadzi monolog, opowiadając o historiach ze swojego życia, o swoich własnych przemyśleniach. I choć sam twierdzi, że z każdym kolejnym wywodem opowiada coraz większe bzdury, tak naprawdę kokietuje. Przez każde jego zdanie przemawia bowiem życiowa mądrość. On sam zaś obnaża się przed nami ze swoich najgłębiej ukrytych emocji. Oddaje nam swój najcenniejszy skarb, z którego – jeśli tylko zechcemy – będziemy mogli wynieść coś dla siebie. Nie w opowiadanych historiach jednak siła, a w wykonywanych przez artystę utworach. Zrodzone pod wpływem różnych bodźców, inspiracji, ze spraw błahych, ale przede wszystkim wewnętrznych rozterek, bólu, cierpienia – przedstawiają samego Asafa, takim jaki jest. To właśnie podczas koncertu daje poznać siebie w pełni.

We Wrocławiu – podczas akustycznego show – słyszymy głównie starsze kompozycje, stworzone we współpracy z grupą The Mojos. Napisane na akustyczną gitarę, są stworzone do tego rodzaju występów. Mogli się zatem poczuć zawiedzeni ci, którzy liczyli na prezentację najnowszego albumu – Different Pulses. Z tego krążka Avidan wybiera tylko kilka utworów. Tytułową piosenkę, a także Love It Or Leave It wykonuje na gitarze. Z kolei do A Choice & A Gun zasiada przy fortepianie. Nie są to jednak jedyne instrumenty, które wykorzystuje. Często chwyta bowiem również za harmonijkę, a towarzysząca mu przy kilku kawałkach Mickey Bashiri akompaniuje mu na tamburynie lub tajemniczym i skomplikowanym w użyciu güiro.

Przez cały koncert daje się zauważyć ogromną pasję i zaangażowanie Asafa w każdy kolejny utwór. Przeżywa każdą nutę, każde wyśpiewane słowo. To przenosi się na publiczność, która nie potrafi rozstać się z artystą. Po upływie zaplanowanego czasu dwukrotnie udaje się wywołać muzyka ponownie na scenę. Avidan daje się ponieść emocjom po raz ostatni przy Over You Blues, niespodziewanie zakończonym mocnym uderzeniem w struny gitary oraz kopnięciem w ustawiony obok stolik, z którego z impetem spadają wszystkie rekwizyty. I tylko ten przewrócony mebel, potłuczone szkło i rzucona na ziemię gitara pozwalają uświadomić sobie, że tym razem to już naprawdę koniec. Przynajmniej nie tego wieczoru.

Jeżeli tworzyć listę koncertów życia, to ten z pewnością plasuje się w ścisłej czołówce. Piękny, niezwykle poruszający, wywołujący dreszcze, łzy i uśmiech. W tym właśnie tkwi magia muzyki, która w zestawieniu z przypisanymi do niej obrazami pozwala przeżywać najbardziej niesamowite momenty i niesie ze sobą najbardziej skrajne uczucia.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...