Utalentowany i zamaskowany. Mało rozpoznawalny, ale pisząc o nim – już po raz wtóry – mam nadzieję zmienić nieco ten stan rzeczy. Jego muzyka to ciepła, minimalistyczna elektronika, która swoim pięknem potrafi otulić, ukoić i zniewolić. Brolin – zgodnie z zapowiedziami – wydał właśnie swoją EP-kę zatytułowaną Cundo.

Na płycie znalazły się cztery utwory: wspaniały Reykjavik oraz jego remiks, Lisboa, która zaskakuje subtelnymi jazzowymi wstawkami i nieco chóralna La Habana Vieja. Tradycyjnie nazwy kawałków pochodzą z miast, które inspirowały artystę w chwili pisania danego utworu. Cała EP-ka trwa nieco ponad kwadrans. Owszem, jest to fajny kawałek muzyki, ale po odsłuchu krążka odczuwam pewien niedosyt. Brakuje mi tutaj jakiegoś materiału na przebój, czegoś co mnie oczaruje i nie da o sobie zapomnieć jeszcze długo po tym jak zdejmę słuchawki. No, ale kto wybrzydza, ten nie… słucha. A posłuchać warto. Oto cała EP-ka:

Nie ma więcej wpisów