Masz już karnet na Open’era? Nie? Radzę pospieszyć się z zakupem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – Open’er staje się realną konkurencją dla największych festiwali w Europie. Głównie za sprawą dobrego, w znacznej mierze pokrywającego się z tymi największymi, line-upu oraz konkurencyjnych cen biletów.

Nie ma co się temu dziwić, zakup karnetu na Glastonbury to niezły wydatek – przeciętny Polak w ciągu jednego miesiąca zarabia niewiele więcej. Wszystko zatem idzie bardzo łatwo przekalkulować – to, co Brytyjczyk wyda na sam wstęp i wyżywienie na najbardziej znanym, legendarnym festiwalu Glastonbury z powodzeniem może przeznaczyć na przelot tanimi liniami do Polski, karnet na Opene’ra i kilkudniowe wakacje nad Bałtykiem. A i z pewnością jeszcze mu sporo zostanie. W dodatku tegoroczna edycja obfituje w takie gwiazdy muzyki jak Modest MouseBlur, Arctic Monkeys, Kings of Leon, Queens Of The Stone Age czy Alt-J. Jeżeli to nie wystarcza – warto wspomnieć, że posiadacze karnetów mogą załapać się na dodatkowy koncert zupełnie bez dopłat! Dzień po Open’erze na terenie festiwalu zaśpiewa Rihanna.

Porównanie Glastonbury i Open’era nie jest tu przypadkowe, w końcu takie nagłówki możemy znaleźć na stronach zagranicznych serwisów muzycznych: Don’t have Glastonbury tickets? No problem – head to Open’er Festival instead. Dla samego Open’era to z pewnością świetna reklama. Czyżby w tym roku miało nas odwiedzić więcej zagranicznych przyjaciół?

źródło: blogs.metro.co.uk

Nie ma więcej wpisów