Wpadłem w szał pisania. Miały być newsy o trzech artystach, ale po zapoznaniu się z ich utworami postanowiłem, że poświęcę im znacznie więcej czasu i napiszę o każdym osobną notkę do działu, w którym się znajdujecie. Była już mroczna i momentami energiczna BANKS, a tymczasem lekko zwalniamy tempo i wsłuchujemy się w dźwięki serwowane przez londyńczyka Bena Garretta aka Fryars.

Młody – bo zaledwie 18-letni – Ben z muzyką związał się już w dzieciństwie. Zaczynał jako perkusista The Aneneomie – stąd takie świetne poczucie rytmu. Później zasiadł za fortepianem, aby na koniec rozpocząć romans z elektroniką i programami do tworzenia muzyki. Co z tego powstało? Jednoosobowy projekt Fryars, w którym ten młodzieniec odpowiada za wszystkie etapy powstawania swojej muzyki. Pierwsza była EP-ka Ideas, przy której cenne wskazówki udzielali między innymi: Robbie Stern, Max Bloom z Cajun Dance Party i Jack Steadman z Bombay Bicycle Club. Zaraz po tym Ben zaczął sporadycznie koncertować przy pianinie w kameralnych miejscach.

Moment przełomowy w jego karierze to zdecydowanie – wydana 14 stycznia nakładem 679 Recordings (w katalogu znajdziecie takich artystów jak: The Streets, Plan B czy Marina and The Diamonds) – EP-ka In My Arms. To właśnie dzięki niej został zauważony przez takie opiniotwórcze tytuły, takie jak: Guardian, NME czy Pitchfork. Na wspomnianym wydawnictwie znajdziecie dwa utwory Benjamina i trzy remiksy. Nasiąknięty elektroniką kawałek Love So Cold, w którym Fryars odkrywa swoją melancholijną duszę i ekstrawertyczny In My Arms okraszony house’owym beatem. Warto przyjrzeć się poczynaniom tego młodzieńca. Jeżeli w takim tempie i z takim zaangażowaniem będzie przykładał się do swojej twórczości, to kto wie, może na naszych oczach rodzi się kolejna gwiazda…?

Nie ma więcej wpisów