Ci, którzy od dawna z niecierpliwością wyczekiwali nowego albumu Yeah Yeah Yeahs, zapewne pierwszy odsłuch mają już za sobą. Nowojorski zespół 3 kwietnia wszystkich chętnych zaprosił na imprezę w rytmie Mosquito, która przeciągnęła się na niemalże 2 tygodnie. Wystarczająco dużo czasu, by dokładnie wysłuchać płyty, wybrać swoje ulubione kawałki czy wyrobić sobie opinię o tym wydawnictwie. Natomiast te osoby, które przegapiły tę okazję, już dzisiaj mogą wybrać się do najbliższego muzycznego sklepu i nowy album Yeah Yeah Yeahs po prostu kupić. Tym bardziej, że w moim odczuciu żadne cyfrowe odpowiedniki nie zastąpią solidnie opakowanej, przygotowanej płyty, którą można trzymać w dłoni.

Na Mosquito trzeba było nam czekać aż 4 lata i myślę, że opłacało się. Yeah Yeah Yeahs jak zwykle pokazuje klasę. Producentem albumu jest – tak jak poprzednim razem – Dave Sitek, który współpracował również z Foals, Liars. Karen O, Nick Zinner i Brian Chase, czyli trójka tworząca zespół, są w świetnej formie, co udowodnili na tegorocznym występie na festiwalu Coachella. Pozostaje nam tylko czekać, aż zdecydują się przyjechać do Polski. To dopiero byłoby coś!

Nie ma więcej wpisów