Read the english version of the interview >>>

Sóley nikomu przedstawiać nie muszę. Ta drobna Islandka ma na swoim koncie dopiero jeden długogrający album, ale w świadomości fanów i krytyków zdążyła wyrosnąć już na jedną z największych gwiazd muzyki islandzkiej na świecie. We Sink to zestaw piosenek bardzo klimatycznych, melancholijnych i ujmujących, którymi Sóley oczarowała wielu słuchaczy. Za miesiąc Islandka pojawi się w Polsce po raz pierwszy ze swoim solowym materiałem. W maju wystąpi w Katowicach  (16 maja, Kino Teatr Rialto), Poznaniu (17 maja, CK Zamek) i Warszawie  (18 maja, Basen Artystyczny),natomiast w czerwcu zagra w ramach Halfway Festivalu. Z tej okazji postanowiliśmy z nią porozmawiać.

Z Sóley spotkałam się w teatrze Norðurpóllinn, w stolicy Islandii, gdzie rozmawiałyśmy o naszych ulubionych islandzkich wykonawcach i koncertach odbywających się w Reykjavíku. Sóley zdradziła, w jaki sposób poszukuje inspiracji podczas pisania piosenek, mówiła o swoim zamiłowaniu do podróżowania i opowiadania żartów na scenie. Całość naszej rozmowy możecie przeczytać poniżej.

musicis.pl: Minęły ponad dwa lata, odkąd Seabear zawiesił swoją działalność, a Ty zaczęłaś swoją solową karierę. W ciągu tych dwóch lat z nieśmiałej dziewczyny za klawiszami, w oczach świata wyrosłaś na jedną z najważniejszych figur islandzkiej sceny muzycznej. Masz fanów na całym świecie. Jakie to uczucie?
Sóley: Jest w porządku (śmiech). Lubię dużo podróżować, to mnóstwo zabawy.

musicis.pl: Często powtarzasz w wywiadach, że kiedy zaczynałaś w Seabear, byłaś bardzo nieśmiała i niepewna co do swojego głosu. Musiałaś śpiewać chórki i zawsze stawałaś bardzo daleko od mikrofonu, tak że w ogóle siebie nie słyszałaś. A teraz Twój głos jest właściwie najważniejszą częścią muzyki, którą tworzysz. Nie boisz się już występować? Jak czujesz się na scenie?
Sóley:
Bardzo lubię występować, to wielka frajda. Oczywiście trochę się denerwuję za każdym razem, ale to dla mnie zawsze w większej mierze przyjemność, niż… niż nieprzyjemność (śmiech). Więc, tak, lubię być na scenie. Po dwóch, trzech piosenkach jestem gotowa do startu (śmiech).

musicis.pl: Dopiero co wróciłaś z trasy koncertowej po USA i Kanadzie, w maju ruszasz w kolejną, bardzo wyczerpującą trasę po Europie. Będziesz występować prawie codziennie przez miesiąc. Nie jest to zbyt duża eksploatacja, zbyt wyczerpujące dla Ciebie, fizycznie i psychicznie? Tak że po jakimś czasie czujesz, że nie masz już nic więcej do zaoferowania?
Sóley:
Bardzo możliwe. Tak, to będzie długa trasa. Raz byliśmy w trasie przez pięć tygodni i to było bardzo długo, za długo. Więc bywałam już tak długo w trasie, ale jeszcze nigdy nie miałam występów prawie codziennie. Ale mam wspaniały zespół, który ze mną gra i ekipa, z którą pracujemy, jest bardzo miła, więc powinno być całkiem dobrze. Wiadomo, że niektóre występy będą dla nas bardzo męczące, ale co zrobić.

musicis.pl: Nie wołałabyś teraz zostać na jakiś czas w Islandii, popracować w studiu, poszukać inspiracji na nowy materiał? Co sprawia Ci większą radość? Bycie w trasie i występy czy praca nad nowymi piosenkami?
Sóley:
Myślę, że dobre jest połączenie obydwu tych rzeczy. Podróżowanie, ale także bycie w domu, wspaniale jest być w domu! Ale równie dobrze jest występować, muszę to także robić, aby zdobyć pieniądze na następny projekt. I naprawdę lubię podróżować, to wielka frajda.

musicis.pl: Porozmawiajmy o Twoim ostatnim albumie. We Sink zyskał wielkie uznanie wśród fanów i krytyków na świecie. Czy to prawda, że nagrywałaś te piosenki zupełnie sama?
Sóley:
Tak, to prawda.

musicis.pl: We Sink to przede wszystkim narracja. W piosenkach zawsze opowiadasz historie, które mają bardzo specyficzny klimat. Są piękne i chwilami jednocześnie przerażające. Skąd czerpiesz inspiracje dla tych historii, dla tych magicznych, sennych opowieści?
Sóley:
Z muzyki innych artystów, poezji, książek, z czegokolwiek. Staram się czytać wiersze, kiedy czuję, że nic już nie jest w stanie wydobyć się z mojej głowy. Słucham wtedy nie popu, bardziej jazzu lub muzyki klasycznej, rzeczy, których nie słyszy się na co dzień. Staram się to robić, aby znaleźć inspirację. Ruszyć głową. Skoncentrować się.

musicis.pl: Myślisz także nad wydaniem niewielkiej książeczki z tekstami utworów, wierszami, krótkimi opowieściami. Mam rację?
Sóley:
Tak, jest to w moich przyszłych planach. Bardzo chcę to zrobić. Zacznę nad nią bardziej pracować prawdopodobnie w czasie lata. Myślę, że wyjdzie ona jeszcze przed wydaniem następnego albumu, gdzieś w międzyczasie. Będą tam teksty utworów, wiersze – wciąż nad tym myślę.

musicis.pl: Jeśli już mówimy o tekstach utworów… Twoje piosenki są w większości bardzo melancholijne i mroczne, a Ty wydajesz się być osobą całkowicie optymistyczną, lubiącą dobrą zabawę. Więc Sóley – artystka i autorka tekstów – jest kimś zupełnie odmiennym, oderwanym od tego jaka naprawdę jesteś? Kiedy piszesz, obierasz zupełnie nowy dla Ciebie punkt widzenia?
Sóley:
Tak. Ludzie prawdopodobnie myślą, że kiedy piszę swoje utwory, cała płaczę. Nie, nie płaczę, kiedy je piszę (śmiech). Wtedy chcę pójść w zupełnie nowe rejony, być kimś innym, nie chcę opowiadać o moim prywatnym życiu. Podobnie jest podczas występów, kiedy wykonuję piosenki, mogę mieć na sobie kamienne oblicze artysty, ale pomiędzy utworami lubię mówić do ludzi. Zupełnie czym innym jest, kiedy śpiewam i kiedy na przykład opowiadam żarty w międzyczasie. Myślę, że to w porządku, nie powinnam zachowywać się jak nudziara tylko dlatego, że moje piosenki są smutne (śmiech). Lubię dobrze się bawić na scenie.

musicis.pl: Muszę zapytać Cię o Islandię i islandzką scenę muzyczną. Podczas mojego pobytu zauważyłam, że nie tylko macie tutaj całe mnóstwo wszelkiej maści wykonawców i kapel, ale także entuzjastyczną i oddaną publiczność, bardzo wspierającą, uczęszczającą na całą masę koncertów, które odbywają się w mieście. Czy to ta wspaniała publiczność zachęca młodych ludzi do tworzenia muzyki i wychodzenia z nią na zewnątrz, napędza całą tą machinę czy na odwrót?
Sóley:
Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Oczywiście, kiedy występujesz i widzisz, że ludziom naprawdę się to podoba, daje ci to siłę i motywację, aby wrócić do domu, i pracować dalej nad swoją muzyką. Ale wiesz… tutaj tak naprawdę cały czas są ci sami ludzie (śmiech), którzy uczęszczają na wszystkie występy. W dużej mierze są to muzycy, którzy przychodzą nawzajem na swoje koncerty. Są też inni artyści, związani między innymi ze sztukami wizualnymi, fotografowie, a dopiero później normalni ludzie (śmiech). I zazwyczaj widzisz po prostu te same osoby. Ale to miłe, jeżeli występy nie są zbyt późno, bardzo fajnie się gra. Bo po północy… wszyscy są tu zbyt pijani (śmiech).

musicis.pl: A jak dorastanie tutaj, w Islandii, wpłynęło na Twój rozwój muzyczny?
Sóley:
Masz na myśli… naturę? Natura mnie raczej nie inspiruje.

musicis.pl: Nie, myślę o całej tej muzycznej infrastrukturze.
Sóley:
Ach, tak, oczywiście. To działa bardzo sprawnie. Kiedy zaczynałam swój solowy projekt, było o wiele prościej, bo znałam członków innych zespołów, muzyków, wszelkiej maści artystów, to bardzo pomocne, że wszyscy się tutaj znamy.

musicis.pl: Gdybyś zatem miała wymienić dwóch, trzech muzyków lub zespoły islandzkie, które Ciebie inspirują, których lubisz słuchać lub po prostu dobrze się bawisz na ich koncertach… Chodzi mi o młode, nie tak znane na świecie zespoły czy wykonawców, których dobrze mieć tutaj, w Reykjavíku
Sóley:
Powiedziałabym Skúli Sverrisson – to gitarzysta basowy, Ólöf Arnalds, która właśnie wydala płytę… Jest ich tak dużo… Hjaltalín – uwielbiam ich najnowszą płytę. Kiedy zadaje mi się to pytanie, zawsze wszystkich zapominam… Jest taki bardzo fajny zespół, nazywa się Heavy Experience, grają bardzo bardzo wolny rock (śmiech). Albert Finnbogason, który gra ze mną, jest w tym zespole… Mr. Silla, Pétur Ben, no, wystarczy (śmiech).

musicis.pl: Wracając do Twojej muzyki… Z tego co wiem, jesteś w trakcie pracy nad nowym albumem. Na swojej oficjalnej stronie internetowej napisałaś, że wciąż szukasz inspiracji, próbujesz znaleźć prawdziwie surrealistyczne, dziwaczne rzeczy. Udało Ci się to? Jak idzie praca nad nowym materiałem?
Sóley:
W pewnym stopniu tak, ale wciąż szukam, czytam wiersze. Mam już sporo gotowych melodii i tekstów.

musicis.pl: A w czym praca nad nowym albumem różni się od tworzenia debiutanckiego materiału? Nauczyłaś się dużo przez ten czas?
Sóley:
Tak, nauczyłam się sporo dzięki tamtemu albumowi. Zdobyłam wiedzę dotyczącą nagrywania i pracy w studiu, ale także pewną dojrzałość, rozróżnienie tego co mi się podoba od tego czego nie lubię, jak nie chcę, aby brzmiały moje piosenki. Ale przede wszystkim nauczyłam się, że kiedy teraz ludzie będą zastanawiać się: mhm, ciekawe jaki będzie jej następny album?, a ja zacznę myśleć, że powinnam tworzyć go w jakiś konkretny sposób, aby sprostać im wymaganiom, to natychmiast muszę z takim myśleniem zerwać. To ważne, próbuję się skoncentrować i po prostu robić to co chcę, i być z tego zadowolona.

musicis.pl: Kiedy zatem możemy spodziewać się nowego albumu?
Sóley:
Myślę, że w przyszłym roku.

Nie ma więcej wpisów