Jest taki jeden młody Australijczyk, który tworzy piękne piosenki. Nazywa się Josef Salvat. Słuchając utworów takich jak Hustler czy This Life, trudno jest się oprzeć wrażeniu, że chłopak bardzo lubi Lanę Del Rey, Morrisseya i Hurts. Jego muzyka to właśnie taka wariacja popu i smaczków elektronicznych, ubrana w klasycznie elegancką skórkę. Miejscami trudno się oprzeć również wrażeniu, że Josef aż za bardzo wykorzystuje pewne dźwięko-chwyty, które są bardzo charakterystyczne dla powyższych artystów.

Choć brak jego muzyce pewnej innowacyjności, z pewnością słucha się jej wyśmienicie. Josef ma naprawdę przyjemny, delikatny głos. Utwory łatwo wkradają się w głowę i chce się je zapętlać, gdy się skończą. Artysta został już zauważony przez brytyjskie media muzyczne i możliwe, że za kilka miesięcy (lub lat) wyrośnie nam wielka gwiazda na miarę Lany czy Gotye. Tym bardziej warto poznać Josefa Salvata już teraz. I oczekiwać debiutanckiej płyty.

Nie ma więcej wpisów