W Polsce mamy tyle festiwali, że bardzo trudno zdecydować, na którym się pojawić. Nasi zachodni sąsiedzi wcale nam tego wyboru nie ułatwiają. Teraz swoje karty odkrył Berlin Festival.

Trzeba przyznać, że dzięki znakomitemu połączeniu komunikacyjnemu wizyta w stolicy Niemiec nigdy nie była tak łatwa do zrealizowania. Wielu fanów muzyki notorycznie korzysta z koncertowej oferty Berlina. Wisienką na torcie ich muzycznego kalendarza jest Berlin Festival, który w tym roku odbędzie się 6 i 7 września. W tym samym czasie w Warszawie będzie odbywać się Burn Selector Festival. Podczas ogłoszenia festiwalu Mikołaj Ziółkowski zapowiedział, że 5. edycja imprezy jest inauguracją współpracy z niemieckim festiwalem. Jeżeli to ma oznaczać gigantyczny rozwój obu imprez, to ja już żałuję wyboru, którego będę musiał dokonać. Ten wcale nie jest taki oczywisty, a podjęta decyzja na pewno będzie zła.

Impreza odbywa się na lotnisku Tempelhof, które swoją działalność zakończyło pod koniec 2008 roku. Miejsce oddalone zaledwie 4 km od centrum Berlina doskonale nadaje się do organizacji tego typu imprez. Dodatkowo, doskonała oprawa tego miejsca tylko zachęca do jego odwiedzenia.

Ale oczywiście o tym, że festiwal jest naprawdę godny uwagi, nie świadczy tylko lokalizacja. Większą rolę odgrywa tu line-up, który również można uznać za górnolotny.

Do niedawna wiedzieliśmy, że na Berlin Festivalu pojawią się tylko takie gwiazdy jak: Blur, Björk, Pet Shop Boys, My Bloody Valentine, Fritz Kalkbrenner i MIA. W tym tygodniu do ogłoszonych gwiazd dołączyła Ellie Goulding, która niedawno po raz pierwszy odwiedziła Polskę. Jeżeli nie mieliście okazji wyszaleć się na znakomitym koncercie Brytyjki, to w Berlinie będziecie mieli okazję to nadrobić. Oprócz piosenkarki do line-upu dołączyli także: Left Boy, Boys Noize, szwedzki duet Röyksopp, a także Charli XCX, Miss Kittin i (naprawdę) wiele innych.

Cena karnetu na to wydarzenie to 129 € + booking fee, ale wydaje mi się, że naprawdę warto.

Nie ma więcej wpisów