Michał Dobrzyński aka Emde to jeden z najbardziej obiecujących polskich house’owych producentów nowego pokolenia. Za granicą dał się już poznać ze współpracy z wieloma interesującymi i uznanymi artystami, w kraju ciągle jeszcze pozostaje dla wielu osobą nieznaną. Pochodzi z Helu, a DJ-sko związany jest z Trójmiastem. Zgodził się na krótki wywiad na kilka tygodni przed tym, jak jego utwór zostanie wydany nakładem kultowej i prężnej niemieckiej wytwórni Get Physical Music.

musicis.pl: Od kilku lat słowo house odmieniane jest w Polsce przez wszystkie niemalże przypadki, mówi się nawet o lekkim przesycie. A jednak w czasach, gdy zaczynałeś grać czy potem tworzyć ten właśnie gatunek, sytuacja była nieco inna. Co skłoniło młodego DJ-a z Helu, by zająć się właśnie muzyką house?

Emde: Początki mojej przygody z muzyką zawsze będę kojarzył z minimalem, który jest bardzo ambitnym gatunkiem, ale z czasem zaczęło mi czegoś brakować. Właśnie to coś znalazłem w deep/tech-house’ie. Uważam, że codziennie uczymy się czegoś nowego, nabieramy większych doświadczeń i szukamy swojego własnego stylu.

musicis.pl: Ostatnio pojawiła się w sieci informacja, że Twój materiał zostanie wydany nakładem kultowej wytwórni Get Physical Music. Czy możesz zdradzić więcej szczegółów na temat tego nadchodzącego wydawnictwa? Dotychczas jedyni Polacy, których spotkał taki zaszczyt, to Catz’n’Dogz.

Emde: Bardzo cieszy mnie fakt, że moja produkcja zostanie wydana w jednej z moich ulubionych wytwórni. Już niedługo utwór ukaże się na składance. W tym momencie nie chcę zdradzać reszty informacji.

musicis.pl: Masz na swoim koncie międzynarodowe kolaboracje z Julio czy Iori Wakasą, których efekt wydany został przez cenione na świecie marki, między innymi Suarę (wytwórnia Coyu), nowojorskie Nervous Records, Save Room Recordings (label Floriana Kruse) czy ECI Korea. Remiksowali Cię tacy artyści jak Nice7, Andre Crom, Martin Dawson, Saytek, Jak doszło do współpracy z tymi artystami?

Emde: Giuliano (Julio) znam już od kilku lat. Nawet nie pamiętam momentu, w którym postanowiliśmy stworzyć duet, ale wiem, że chcieliśmy połączyć siły dzięki wspólnej pasji do muzyki. Iori Wakasa jest artystą we wspomnianym ECI Korea, właśnie przez tę wytwórnię nawiązaliśmy współpracę. Podobnie interpretujemy muzykę, dlatego zdecydowałem się na kolaborację właśnie z nim.

musicis.pl: Kilka lat temu producentom z Polski trudno było przebić się do świadomości zagranicznych wydawców i odbiorców. Dziś sukcesy takich osobowości jak wspomniani Catz’n’Dogz czy Marcin Czubala budzą spore nadzieje młodych krajowych artystów. To progres polskiej muzyki czy świat bardziej otworzył się na Polskę?

Emde: Myślę, że polska scena klubowa naprawdę się rozwija, artystów przybywa, tworzą się nowe gatunki, a za tym rodzą się nowe pomysły. Uważam przede wszystkim, że najważniejsze jest to, jaką muzykę robisz i nie do końca jest istotne, skąd pochodzisz. Wszystkie światowe wytwórnie otworzą się na artystów z profesjonalnym podejściem i ciekawą muzyką.

musicis.pl: Poza DJ-ingiem oraz produkowaniem muzyki, jesteś także twórcą i właścicielem wytwórni Prismat Recordings. Skąd wziął się pomysł na własny label? Jacy artyści są mile widziani w PR?

Emde: Pomysł narodził się już kilka lat temu, jednak wolałem dojrzeć muzycznie do takiego postanowienia. Po długim namyśle stwierdziłem, że to jest wreszcie ten właściwy moment. Prismat jest nie tylko wytwórnią, ale czyms w rodzaju teamu. Mile widziany jest każdy utalentowany artysta z pasją i własnym stylem.

musicis.pl: Twoje produkcje były wspierane przez wielu znaczących DJ-ów światowej klasy, do których należą Luciano, Reboot, Andre Crom, Kolombo, Waif & Strays, Leon (Italy), Gary Beck, Rober Babicz, Nico Lahs, Coyu, Robert Dietz oraz Pirupa. Niektóre z tych utworów do dziś grane są na Ibizie. Jak istotny jest tzw. pozytywny feedback na początku kariery młodego artysty?

Emde: Każdy pozytywny feedback podbudowuje i zachęca do dalszej pracy. Dobra opinia, jak i konstruktywna krytyka znanych artystów są bardzo ważne i pokazują nam, co robimy dobrze, a co powinniśmy jeszcze poprawić.

musicis.pl: W wielu recenzjach Twojej twórczości powtarzają się wnioski, że jest to muzyka lekka, wakacyjna, sezonowa. Czy turystyczne zagłębie, w którym się wychowałeś, ma na to wpływ, stanowi inspirację do kreowania takiego właśnie muzycznego świata?

Emde: Staram się robić muzykę, która mi się po prostu podoba. Dużo zależy od tego, jaki mam w danej chwili nastrój, następnie staram się przenieść to wszystko na produkcje.

musicis.pl: Czy możesz zdradzić czytelnikom musicis.pl choć kilka spośród najbliższych planów wydawniczych? Zarówno jeśli chodzi o Prismat Recordings, jak i twórczość EmDe poza własnym labelem.

Emde: Nowe wydawnictwa już niedługo ujrzą światło dzienne. Trochę materiału ukaże się na winylach, kompaktach, a także w formie cyfrowej. Jeżeli chodzi o Prismat – wracam do gry i przygotowuję nową EP-kę wraz z remiksami.

musicis.pl: Czy istnieją artyści, o których jeszcze nie słyszeliśmy na szerszą skalę, a których chciałbyś polecić czytelnikom serwisu musicis.pl?

Emde:Ostatnio przypadł mi do gustu brytyjski duet Brodanse, który naprawdę polecam oraz Grosstone. Zaciekawił mnie także Sante i jego wytwórnia Avotre.

Nie ma więcej wpisów