Konferencja Audioriver ma już swoje miejsce, niestety, jedynie we wspomnieniach. Ich nośnikiem, oprócz relacji, jest to, co przeczytacie poniżej – rozmowa z Łukaszem Naporą, rzecznikiem prasowym Audioriver, który należy do ludzi bardzo otwartych. Rozmowę – choć w biegu, między jednym a drugim panelem, w wirze emocji – uważam za obfitą w ciekawe i bardzo wyczerpujące odpowiedzi. Przekonajcie się sami:

musicispl: Łukasz, jesteśmy na półmetku konferencji i, szczerze mówiąc, moje skrzętnie przygotowane pytania biorą w łeb… Za nami ciekawa debata na temat miejsca kobiet w DJ-skim przemyśle. Emocje i refleksje walczą ze zdrowym rozsądkiem, ale postaram się nie być chaotyczna, dlatego zacznijmy spokojnie. Konferencja stawia przed nami pytania. Prowadząc każdy panel, porywając nas wszystkich do dyskusji, dając nam pole do popisu, wypowiedzi – czujesz, że w jakimś stopniu udzielamy na nie odpowiedzi?

Łukasz Napora: Moim celem, jako prowadzącego, jest zadawanie pytań i zachęcanie do udzielania na nie odpowiedzi. Oczywiście miałem szkic i jakąś wizję, jak te odpowiedzi mogą być skonstruowane, ale nic nie było pewne, dopóki dyskusje nie dobiegły końca. Ten panel, z którego wyszliśmy, był dla mnie ogromnym wyzwaniem. Przed konferencją wydawało mi się, że to dyskusja Po co komu wytwórnie? będzie trudniejsza do poprowadzenia, a temat kobiet na scenie DJ-skiej będzie samograjem – że to jest taki kontrowersyjny społecznie temat, który wyciągnie z nas mnóstwo refleksji. A tu proszę, trzeba było ludzi obudzić, wbić gdzieniegdzie szpilkę. W pewnym momencie nawet próbowałem zagrywek szowinistycznych (śmiech) i trochę ruszyło.

musicispl: Tak, masz rację, ludzie nie rwali się zbytnio do odpowiedzi, a zagrywki, jak to ująłeś, szowinistyczne podgrzewały wszystkim siedzenia, co skutkowało w pytania, a głosy sprzeciwu były w pewnym momencie słyszalne (śmiech).

Łukasz Napora: Zacząłem używać nawet stereotypów, bo wiadomo, że często się im sprzeciwiamy. Miałem kilka przycisków uruchamiających dyskusję, która w pewnym momencie się zaogniła. Pomysły widowni były czasem zaskakujące. Bardzo spodobało mi się pytanie z publiczności o to, co kobiety zmieniłyby w sprzęcie i oprogramowaniu muzycznym, gdyby miały wpływ na design. Ktoś tam się oburzył, że to szowinistyczne podejście, że to wskazuje, że nie jesteśmy równi, ale tu nie chodzi przecież o równość, a bycie różnymi. Przecież kobiety i mężczyźni nie są tacy sami!

musicispl: Biologia, ukształtowanie umysłu?

Łukasz Napora: Proces ewolucji u kobiet i mężczyzn wyglądał nieco inaczej – setki czy dziesiątki tysięcy lat temu nasze role społeczne zdecydowanie różniły się od siebie. Gdy facet szedł na polowanie, kobieta zostawała w jaskini. Nasze mózgi inaczej się więc ukształtowały i nie ma co się na to obrażać. Nie chodzi więc o to, żeby robić różowe gałki na DJ-skim mikserze, a – na przykład – o to, by dostosować panel sterowania do faktu, że kobieta ma szersze pole widzenia i postrzega więcej kolorów.

musicispl: Coś w tym jest.

Łukasz Napora: To nie jest tak, że w przeciągu kilku pokoleń sufrażystek, emancypantek i feministek będziemy tak samo skonstruowani. Nie, różnice są i można je wykorzystać, zamiast z nimi walczyć. Kontrowersje wywołała też kwestia urody – czy pomaga ona kobietom w świecie DJ-skim, czy nie jest ona swego rodzaju kartą przetargową? Po dobrych trzech podejściach, kilku prowokacjach oraz mojej mniej lub bardziej udanej imitacji kobiecego tańca, Joana w końcu stwierdziła, że – owszem – ma z tym problem, że czuje się spętana swoją urodą. Stwierdziła, że brzydki DJ ma łatwiej, bo gdy tańczy i szaleje na scenie, to nikt mu nie zarzuci, że się mizdrzy.

musicispl: Lottie wydawała się bardzo spokojna i obiektywna w tym temacie. Nasze dziewczyny mniej. W moim odczuciu nie generowały jakiejś głębszej chęci czy refleksji nad tym tematem. Nie czuły tego problemu, jakby to było oczywiste. A my potrzebowaliśmy odpowiedzi na te pytania i, szczerze mówiąc, mnie jej brakowało… Na jaką publiczność liczycie? Konferencja jest misją czy reklamą?

Łukasz Napora: I misją, i reklamą. Misją dlatego, że uważamy, że mając wiedzę i doświadczenie, powinniśmy się nimi podzielić z innymi. Na pierwszej konferencji sam prowadziłem wykład na temat podstaw marketingu. Dlaczego? Widziałem, jak wiele jest imprez oraz inicjatyw muzycznych z totalnie nieprzemyślanymi kampaniami. Ludzie wydają różne rzeczy – dobre, złe – nie mając przy tym podstawowej wiedzy. Patrzę na plakaty, ulotki imprez i widzę, że najważniejsze informacje są gdzieś schowane. Mamy piękne, geometryczne, wydesignowane obrazki i… nie wiadomo ani kto gra, ani kiedy (śmiech). Z kolei pierwsza debata na temat muzyki niezależnej powstała, ponieważ chcieliśmy coś przekazać – to był pewien manifest, że niezależność artystyczna nie musi być zamknięta w garażu, trudna i dla nikogo. Uważam, że artyści mogą dobrze zarabiać i niezależność nie jest często tym, za co ludzie ją uważają. Już nie mówiąc o mainstreamie, którego definicja jest tak poszerzana i nadużywana. Są osoby zarzucające nam właśnie sprowadzanie mainstreamowych nazwisk, ale ja rozważę zmianę hasła Audioriver z festiwal świata niezależnego dopiero wtedy, jak będę regularnie słyszał Richiego Hawtina w Teleexpressie. Nasza konferencja wykształciła się więc ze wspomnianej debaty oraz targów muzycznych, które organizujemy od czterech lat. Robimy ją przede wszystkim dla innych i z potrzeby serca, ale nie ukrywam, że jest to też forma promocji wśród studentów, którzy nie siedzą na co dzień na forach poświęconych muzyce house i nie czytają Resident Advisor. Może dzięki temu, że jesteśmy tutaj, zobaczą oni plakaty i pomyślą: co tu się dzieje? Studiuję zarządzanie, może pomyślę o zarządzaniu w muzyce? Wiemy, że to działa, bo na sali nieraz pojawiają się ludzie, którzy w ogóle nie słyszeli o Audioriver.

musicispl: Na jaką publiczność w takim razie liczycie? Uważasz konferencję za wydarzenie branżowe czy wychodzące poza ramy świata muzycznego?

Łukasz Napora: Zdecydowanie to drugie – to nigdy nie mieli być smutni panowie z branży siedzący naprzeciwko smutnych panów z branży. Zawsze było to wydarzenie, w którym panowie z branży (zupełnie nie smutni) opowiadają o czymś ludziom, którzy mają mgliste pojęcie o owym biznesie. Kiedy zaczął się panel poświęcony funkcjonowaniu wytwórni, zadałem pytanie, kto z publiczności pracuje w labelu albo myśli o tym. Na 150 osób na sali, rękę podniosło może pięć. Ale to o to właśnie chodzi – konferencję organizujemy zarówno dla tych, którzy pracują w branży, jak i tych, którzy są tylko zaintrygowani naszymi tematami.

musicispl: Debata i panel o kobietach DJ-kach uważasz za najgorętszy punkt konferencji?

Łukasz Napora: Myślę, że istnieją tematy bardziej branżowe i bardziej nośne. Ten, o którym mówimy, należy do tych drugich. Tak samo jest w przypadku Audioriver, którego gwiazdami są Paul Kalkbrenner i GusGus, czyli nazwiska bardziej komercyjne – takie, które będą trafiać do odbiorców nieco mniej wkręconych w elektronikę. Ale większość line upu stanowią jednak nazwiska niszowe – takie, które będą cieszyć ludzi siedzących w temacie trochę głębiej. Inaczej się tego nie da zrobić. Gdybyśmy zrobili cztery panele na temat pozyskiwania funduszy publicznych na wydarzenia kulturalne, byłoby tutaj może pięćdziesiąt osób. I nie jest to sprzedawanie się. To nie jest robienie czegoś pod publiczkę. Celem Audioriver jest propagowanie naszego myślenia, naszej muzyki, więc jeżeli będziemy siedzieć w naszym okopie z myślą: to jest nasze „techno alternative dance” i nie zamierzamy ruszyć się ani na krok, to nikt nie będzie chciał sprawdzić, co reprezentujemy. Musimy wyjść i podać ludziom rękę. Konferencja, tak jak i cały festiwal, jest stworzona z myślą niemal o każdym potencjalnym odbiorcy.

musicispl: Uważasz, że dzięki konferencji zacieśniacie więzy między Wami a festiwalowiczami?

Łukasz Napora: Na pewno. Osobiste spotkania z publicznością są właśnie najlepsze. Są takie fajne momenty na festiwalu, kiedy – biegając między scenami – przybijam sobie piątki z ludźmi. Robią to ze mną, bo mnie najbardziej kojarzą – w pewnym sensie jestem gębą festiwalu. Tak czy inaczej,  to bardzo miłe uczucie.

musicispl: Jurek Owsiak Audioriver?

Łukasz Napora: (śmiech) Nie, nie. Jurek Owsiak jest jeden, a u nas jest trzech gości. No i ja mam szefa, a Owsiak chyba nie. Ale wracając do głównego pytania. Tutaj, podczas konferencji mam szansę na spotkanie tych ludzi, z którymi nie ma czasu pogadać w Płocku, bo podczas Audioriver mam strasznie dużo pracy. To, co ci ludzie maja do powiedzenia jest bezcenne. W pewnym sensie widzimy tutaj elitę – festiwalowiczów, których interesuje coś więcej niż tylko zabawa. Na szesnaście tysięcy osób na Audioriver, kilka tysięcy przyjeżdża po to, aby po prostu poszaleć. Podobnie jest z imprezami klubowymi. Większość przychodzi, żeby potańczyć, a tylko część wie kto i co gra. Dlatego jeździmy z naszą konferencją po różnych miastach, żeby poznać tych najbardziej zainteresowanych ludzi. To jest praca u podstaw, praca lokalna, praca z małymi grupami ludzi i myślę, że warto ją wykonywać. Mówiąc językiem marketingowym: gdy masz jakiś produkt i grupę docelową, nie możesz dopuścić, żeby ta grupa stała się cyferką i przestała mieć twarz. Musisz zawsze mieć przed oczami, że to jest – na przykład – Olka lat 27, która jest w stanie ruszyć się dla twojej imprezy z drugiego końca Polski. Dlatego te spotkania są nieocenione, bo co roku poznaję dziesiątki takich Olek i Olków, dzięki którym pamiętam, dla kogo to wszystko robimy.

musicispl: Jesteś z Was dumny?

Łukasz Napora: Gdybym nie był, to bym się tym nie zajmował. Wychodzę z założenia, że jeżeli coś nie sprawia ci radości, to po prostu tego nie rób.

Nie ma więcej wpisów