Jeśli można by na coś narzekać w kontekście tegorocznego Open’era to właśnie na małą ilość wielkiej elektroniki, albo takowej kompletny brak. Mamy jednak to szczęście, że gdyński festiwal ma być z założenia imprezą zróżnicowaną muzycznie, a więc ogłoszenie wykonawców z szufladki z graniem bez gitar było kwestią czasu.

Dwóch wykonawców – polski i zagraniczny. Mount Kimbie,  którzy ostatnio supportują The xx (w tym na warszawskim koncercie), a już niedługo ukaże się ich kolejny album Cold Spring Fault Less Youth, mocno wyczekiwany ze względu na singiel Made To Stray. Pisanie, że za ich promocję odpowiadają głównie wspomniani The xx czy legendarna wytwórnia Warp to ogromny brak szacunku dla utalentowanych Brytyjczyków.

O drugim zespole coraz ciężej powiedzieć, że są polscy. Konsekwentnie podkradani przez zagranicę, grali już w Berlinie, Paryżu czy Londynie. Doczekali się również własnego Essential Mix dla BBC Radio 1, co samo w sobie jest ogromnym wyróżnieniem na scenie elektronicznej. O kim mowa? Oczywiście o Catz’n Dogz, znanych z wyjątkowo soczystych setów.

Czy doczekamy się kolejnych twórców z tego nurtu? Tego nie wie nikt poza Mikołajem Ziółkowskim. Miejmy nadzieję, że tak, ponieważ nic tak nie napędza energią jak zamknięcie dnia na głównej scenie tanecznymi dźwiękami z najlepszej, górnej półki.

Nie ma więcej wpisów