Cudze chwalicie, swego nie znacie – tymi słowami najtrafniej można podsumować to, czego doświadczyłam na wczorajszym koncercie Domowych Melodii. Trio, w skład którego wchodzą Justyna Chowaniak, Staszek Czyżewski i Kuba Dykiert, pojawiło się w poznańskim klubie Blue Note i dało fenomenalny występ. Najlepszym tego dowodem jest uśmiech, który nie znikał z mojej twarzy przez cały czas jego trwania, a także czerwone od klaskania ręce.

Spotkanie z Domowymi Melodiami rozpoczęło się bardzo nastrojowo – od utworu Okruszek, który mógłby z powodzeniem pełnić rolę kołysanki. Nie było jednak zamysłem zespołu uśpienie publiczności, a raczej stworzenie kameralnej atmosfery, dzięki której można było poczuć się swobodnie, jak we własnych, domowych pieleszach. I tak, widownia od pierwszych utworów była skora do wspólnej zabawy.

Największy entuzjazm wzbudziły szlagiery Grażka i Zbyszek, a także kawałek zatytułowany Panie Prezydencie. W trakcie ich wykonywania pokazali drzemiące w nich ogromne pokłady energii i entuzjazmu. Było porządne walenie w gary, w klawisze pianina, nieartykułowane dźwięki, beatbox, raperskie flow i światła stroboskopów. Istne szaleństwo!

Justyna, Kuba i Staszek wykazują się ogromnym poczuciem humoru i dystansem do samych siebie nie tylko poprzez swoją muzykę, ale również zachowanie na scenie. Świadczą o tym między innymi ich rozmowy, mimika twarzy, a także to, że występują w kolorowych… piżamach. A jeśli odpowiednia liczba bisów pozwoli, można zobaczyć ich imprezowe przebrania: frak, pióropusz i uszy królika. Mnie się to udało, gdyż poznańska publiczność nie pozwoliła im się pożegnać. Zespół aż czterokrotnie powracał do swoich instrumentów, racząc słuchaczy najbardziej porywającymi utworami, które zostały wyśpiewane wspólnie.

Domowe Melodie uraczyły wczoraj poznaniaków pięknymi dźwiękami, szczerymi tekstami i pozytywnym nastrojem. Mieli również świetny kontakt z publicznością. Jestem przekonana, że niejedna osoba poczuła się tak, jak gdyby byli oni jej starymi znajomymi, z którymi bawi się na piżamowej imprezie. Zdecydowanie są ciekawym zjawiskiem na polskiej scenie i warto śledzić ich dalsze poczynania. Sama nie mogę doczekać się już kolejnego spotkania z Juchą, Staszkiem i Kubą.

Nie ma więcej wpisów