Robert Kafel, Piotr Rogoziński, Artur Koziorowski i Michał Grabara tworzą zespół Lewe Łokcie. Ich muzyka nawiązuje do klasyki ninetiesowego indie-rocka ze Stanów Zjednoczonych. W marcu tego roku, nakładem fyh!records, wydali swój debiutancki album pt. Niewiele się zmienia. W ostatni weekend kwietnia zakończyli trasę koncertową promującą ten krążek, grając we Wrocławiu, w Krakowie i Katowicach.

musicis.pl: Jak wrażenia po koncertowym weekendzie?
Lewe Łokcie:
Wrażenia po weekendzie? Dwojakie. Wynika to z tego, że grało nam się wyjątkowo dobrze, ba!, nawet cudownie, tylko odnieśliśmy wrażenie, że momentami nie było dla kogo grać i czasami organizacja zawodziła. Na pewno czegoś się nauczyliśmy, więc wnioski na przyszłość oczywiście zostały wyciągnięte.

musicis.pl: Lubicie grać koncerty? A może wolicie pracę w studiu?
Lewe Łokcie: Zdecydowanie wolimy koncerty, które dają radość z grania muzyki oraz zmierzenia swojego materiału na żywo z publicznością. Chociaż z drugiej strony trudno oddzielić te dwie czynności. Bo do pewnego momentu praca w studio też daje satysfakcję. Niewiele się zmienia nagrywaliśmy na przestrzeni dłuższego czasu, więc mocno czuliśmy zmęczenie materiału.

musicis.pl: Dlaczego nazwaliście swój zespół Lewe Łokcie?
Lewe Łokcie:
To nasze ulubione pytanie. Dość przypadkowo. Mamy problem z nazywaniem czegokolwiek. Często mamy już zrobiony cały utwór i brakuje nam nazwy. Z reguły powstaje ona na końcu. Tak samo było z nazwą zespołu. Potrzeba było troszkę alkoholu i tak to się stało.

musicis.pl: Częściej bywacie smutni czy radośni? Jaki jest album Niewiele się zmienia? Jego brzmienie jest w większości energiczne, jednak teksty nie należą do optymistycznych. Jest smutny, radosny, wyważony? Jak go oceniacie?
Lewe Łokcie:
Nasz debiut to takie chłodne spojrzenie po dwudziestce odbite w krzywym zwierciadle. A że czasami nie jest wesoło… Wiadomo, jak nie ma słońca, a w kieszeniach pustki, to oczywistym jest, że człowiekowi powodów do radości brak. A tak już na poważnie – nie robimy bilansów naszych nastrojów, więc trudno nam ocenić, czy częściej bywamy smutni, czy radośni.

musicis.pl: Nagrywacie o tym, co spotyka/otacza Was na co dzień? W jakim stopniu teksty mają związek z Waszym prywatnym życiem? Co Was inspiruje?
Lewe Łokcie:
Teksty biorą nam się z głowy, nie zakładamy niczego z góry. Głównym bodźcem do powstania/napisana tekstu jest muzyka i to ona głównie nas inspiruje, wywołuje emocje, nastraja. Poza tym, utwory na naszej płycie pochodzą z różnych okresów naszej działalności i to, że wszystko w miarę dobrze się ze sobą połączyło – tworząc jakby nie patrzeć spójny koncept rozczarowań – nie było zamierzone, ale wyszło naturalnie.

musicis.pl: Jak się udał showcase fyh!records? Jak wrażenia?
Lewe Łokcie:
Mamy po nim bardzo dobre wrażenia. Szkoda, że nie mogliśmy zostać dłużej.

musicis.pl: Występowaliście jako pierwsi. Nie czuliście się jak swoisty support?
Lewe Łokcie:
W sumie nie zrobiłoby nam to większej różnicy, gdybyśmy zagrali ostatni. Do każdego występu podchodzimy tak samo. Staramy się zagrać jak najlepiej i jak najwięcej od siebie dać na scenie.

musicis.pl: Supportowaliście dotychczas jakieś gwiazdy?
Lewe Łokcie: Póki co, nikt nam nie gwiazdorzył, więc chyba nie supportowaliśmy gwiazd. Zdarza nam się grywać z innymi zespołami. Bardzo miło wspominamy koncerty z Psychocukrem.

musicis.pl: Mój redakcyjny kolega, w relacji z Waszego występu w Warszawie, porównał Was do CSS i Green Day. Wasz wydawca był zdziwiony tym porównaniem. A co Wy o tym myślicie?
Lewe Łokcie: Interpretację naszej muzyki staramy się pozostawić słuchaczowi. Raczej nie mamy zwyczaju komentowania opinii czy rozmyślania nad tym. Chociaż, skoro już pytasz, to uważamy, że jest to zabawne. Wydaje nam się, że wspomniany kolega był na innym koncercie i nie był to koncert zespołu Lewe Łokcie.

musicis.pl: Jaki jest Wasz stosunek do porównywania, etykietowania/tagowania artystów?
Lewe Łokcie: Muzyka chyba zawsze była porównywana, jest i będzie. Nie mamy nic przeciwko. Mało jest utworów, których nie da się zaszufladkować. Poza tym, rynek chyba właśnie tego wymaga, by niewyedukowani dziennikarze muzyczni nie gubili tropów.

musicis.pl: Macie wciąż te same, niespełnione plany? Jakie to plany?
Lewe Łokcie: Praca nad drugą płytą, wydanie jej oraz dożywotnie granie koncertów.

Nie ma więcej wpisów