Algebra – jak przyznaje jej autor, Hatti Vatti (właściwie Piotr Kaliński) – jest wynikiem przypadku. Twórca stanął swego czasu przed wyborem materiału, jaki miał zaprezentować na pewnym koncercie i odgrzebał wówczas nagrania, które zarejestrował w Turcji, Egipcie, Palestynie, Etiopii, Iranie i Indiach. Tak oto kolekcja dźwięków pozyskanych metodą field recordingu stała się częścią tej płyty.

Ten album to jednak nie tylko odgłosy ptaków, instrumentów czy fragmenty rozmów ludzi. To przede wszystkim pokłady elektroniki – budującej niepokojący klimat – która dominuje na Algebrze. Krążek doskonale sprawdziłby się jako ścieżka dźwiękowa do filmu dokumentalnego lub horroru. Na myśl przychodzi mi również rola podkładu muzycznego dla gier pokroju pierwszej części słynnej serii Metal Gear Solid.

Każdy kolejny dubowy utwór to spora dawka tajemnicy i mroku. Zdarzają się także momenty wręcz groźne. Pasaże ciężkich dźwięków generują leniwie płynące, skąpe motywy perkusyjne i niemalże wszechobecne pogłosy. Dźwięki Algebry opowiedzą odbiorcy to, co on sam wykreuje sobie dzięki własnej wyobraźni stymulowanej numerami od 1 do 7. Kolejne pozycje tracklisty nie zostały zatytułowane, przyporządkowano im jedynie cyfry, zatem i tutaj próżno szukać podpowiedzi.

I dobrze, bo ta płyta nie jest dla każdego. Wymaga skupienia. I czasu, by odtworzyć ją wielokrotnie. Nie raz, nie dwa – to za mało. Trwa niedługo, bo pół godziny i to też dobrze, gdyż po pierwszym odsłuchu może wydać się monotonna. A nie jest taka, więc warto ją zapętlić, aby – w razie wątpliwości – się o tym przekonać. To naprawdę godna uwagi, intrygująca muzyczna podróż.

Nie ma więcej wpisów