W muzyce nie ma nic lepszego, niż utalentowani ludzie. A trzeba przyznać, że ostatnimi czasy jest ich jak na lekarstwo. Dlatego bardzo cieszy, gdy ci ludzie przypominają się światu, pokazując coś nowego. Cieszy również sytuacja, gdy właśnie to, co pokażą, to nowa, odświeżona twórczość innych utalentowanych ludzi.

I w taki sposób otrzymujemy istną kumulację talentu zamkniętą w tym przypadku w nieco ponad sześciominutowej formie. Sprawcą całego zamieszania jest amerykański człowiek orkiestra – Moby, który zremiksował piosenkę y z repertuaru internetowego objawienia – iamamiwhoami.

Richard Melville Hall, bo tak właśnie brzmi prawdziwe imię i nazwisko Moby’ego, po raz pierwszy usłyszał twórczość skandynawskiego projektu w jednej z londyńskich restauracji. I to był właśnie ten moment, w którym Szwedzi oczarowali klubowego giganta i zyskali nowego fana.

Remiks z założenia nie miał zmieniać formy utworu, a tym bardziej go niszczyć. Moby bardzo chciał zachować klimat, jaki nadali piosence jego twórcy, ale dodać do tego odrobinę melodyjności. W rezultacie otrzymaliśmy mieszankę kunsztu i wrażliwości muzycznej, której koniecznie trzeba przesłuchać. Oczywiście wielokrotnie.

Nie ma więcej wpisów