Stefan Kozalla to prawdziwy człowiek kameleon. Występujący pod takimi alter ego jak Adolf Noise, Monaco Schranze czy opisywany właśnie DJ Koze, sięgał chyba po wszystkie gatunki i style muzyczne.

Jego eksperymenty zaczęły się od hip-hopu. Założona jeszcze w latach 90. formacja Fischmob znalazła się w ścisłej czołówce twórców tego gatunku, szturmując listy przebojów stacji MTV czy VIVA. Pomimo zdobycia drugiego miejsca w mistrzostwach Niemiec DMC DJ, Kozalla nie spoczął na laurach i swoje raperskie dokonania potraktował jako preludium do dalszych poszukiwań.

Wychodząc od house’u, techno i ambientu pod przykrywką Adolf Noise, artysta rozpoczął zabawę z samplami, dobierając fragmenty słów, wokali czy instrumentów w swoisty i dosyć rytmiczny kolaż.

O jego labilności muzycznej świadczy fakt wydania w tym samym, to jest w 2005 roku, płyt tak odległych jak Wo Die Rammelwolle Fliegt (DJ Koze a.k.a. Adolf Noise) i Kosi Comes Around (DJ Koze). Pierwsza – melodyjna, czasami jazzująca produkcja, w której sample stanowiły podstawę. Druga – przedstawiająca minimal techno w najczystszej postaci, czyli proste syntezatorowe dźwięki unikające jak ognia właśnie sampli.

Odnotować należy, że album Kosi Comes Around był debiutem Stefana Kozalli jako DJ Koze. Dziw bierze, że to właśnie Amygdala jest drugim dzieckiem tegoż wcielenia, a zarazem produkcją zajmującą miejsce tuż po Kosi Comes Around.

Jednak słuchając Amygdala, można się zorientować, że nie należy jej rozpatrywać w kategorii album lepszy czy album gorszy, a jako ciąg dalszy muzycznej historii DJ-a Koze. Zwłaszcza, że składające się na niego kawałki to zbiór wieloletni, który artysta postanowił wydać pod jednym szyldem.

Owa kompilacja kolekcjonowana przez lata scala wszystkie wcielenia muzyka, dając niezwykle ciekawą i bogatą mieszankę oraz lawirując po skrajnych emocjach niczym tytułowe ciałko migdałowate. I tak, na nowym wydawnictwie, usłyszymy ambient, hip-hopowe skrecze, minimal, deep-house i tech-house. Usłyszymy też znane głosy, pomimo że Kozalla odżegnywał się od jednorazowych kolaboracji. A są to Apparat, Caribou, Matthew Dear, Ada czy Milosh.

Trudno znaleźć na płycie nutę szczególną, bo każdy track to znaczny fragment składający się na całość tej misternej i ładnie złożonej konstrukcji. Album płynie, a my razem z nim. Na uwagę z pewnością zasługuje wybitnie urokliwy Magical Boy z wokalem Matthew Deara oraz z nieśmiałym głosem, znanej ze współpracy z Herbertem, Danii Siciliano. Już po pierwszym odsłuchu nie da się bez niego obejść. Dziwnie rechoczące sample, house’owy rytm i przyjemne pianino – prawdziwa magia.

Dalej na płycie wyróżniają się tytułowa Amygdala z wokalem Milosha (1/2 formacji Rhye), balladyczny Das Wort z Dirkiem von Lowtzow, melancholijny i tech-housowy Nices Wolkchen z Apparatem. Klubowy klimat poczujemy w La Duquesa, zaś namiastkę dubstepu da nam Marilyn Whirlwind. Zaskoczeniem i pewną ekstrawagancją jest tutaj Ich schreib’ dir ein Buch 2013 z wokalem Hildegardy Knef, przystrojonym w skrzeczący sampel Ain’t No Mountain High Enough.

Niedociągnięcia i potknięcia płyty Amygdala, czyli nie do końca zrozumiałe dla mnie produkcje Don’t Lose Your Mind i NooOoo, skrzętnie chowają się pod przyjemną, a zarazem psychodeliczną całością. Zgodnie z tym, co wyznaje Stefan Kozalla, ta płyta, jak i w ogóle jego muzyka, nie mają być tworem innowacyjnym, a łączeniem w nowoczesny sposób starych, dobrze znanych motywów muzycznych. W ten oto sposób artysta osiąga dźwięk ponadczasowy. I właśnie tak o tej produkcji możemy mówić – bezczasowa, uniwersalna, dojrzała, do słuchania w każdym momencie naszego życia.

Nie ma więcej wpisów