Read the english version of the interview >>>

Spotkałam Rasmusa Stolberga, basistę zespołu Efterklang, tuż przed koncertem we Wrocławiu. Odbył się on z okazji festiwalu Planete+ Doc, podczas którego można było zobaczyć film dokumentalny Duch Piramidy. Po tym projekcie Efterklang stał się kapelą bardziej rozpoznawalną, ale wciąż – zamiast z pewną siebie wschodzącą gwiazdą, miałam przyjemność rozmawiać ze świetną osobą o wolności i niesamowitym miejscu na samej północy naszego globu. Rasmus to człowiek obdarzony poczuciem humoru i niezwykłą wrażliwością. Przekonajcie się sami.

musicis.pl: Skąd wziął się pomysł na połączenie muzyki ze sztuką filmową? Chodzi mi tu głównie o Ducha Piramidy, ale wiem, że to nie jest jedyny taki projekt. An Island to Wasz pierwszy film.

Rasmus: Próbowanie różnych mediów jest po prostu dla nas bardzo pociągające. Efterklang to nie tylko muzyczny zespół. To jest to, czym jesteśmy przede wszystkim, ale mamy również własną wytwórnię, organizowaliśmy już parę wydarzeń, no i zaczęliśmy eksperymentować z filmami. Traktujemy Efterklang jako miejsce, w którym możemy rozwijać różne projekty. W obecnej chwili na przykład zastanawiamy się, jak stworzyć stację radiową.
Tworzenie filmów rozpoczęliśmy z Vincentem Moonem. Wcześniej już zrobiliśmy z nim parę mniejszych projektów i naturalnie zaczęliśmy myśleć o czymś większym. Reszta potoczyła się już sama, a my zauważyliśmy, że tak właściwie jest to przyjemne. Podczas kręcenia An Island pomyślałem: wow, robienie filmu to świetna zabawa. Nawet próbowaliśmy zrobić kiedyś film z koncertu, ale okazało się to kompletną porażką. Kiedy pierwszy raz przybyliśmy do Piramidy, nie mieliśmy pojęcia, że powstanie z tego film. Chcieliśmy po prostu pojechać w podróż do miasta duchów znajdującego się tak daleko na Arktyce. Wtedy pomyśleliśmy, że byłoby głupio z naszej strony, gdybyśmy nie wzięli nikogo, by to udokumentował. Z początku całość nie wydawała się na tyle interesująca, żeby powstał z tego pełnometrażowy film dokumentalny, ale potem mieliśmy szczęście spotkać dawnego mieszkańca Piramidy, Alexandra, który akurat odwiedzał swoje dawne strony. Właściwie cały film powstał dzięki jego historii. Zobaczysz tam miasto duchów przez pryzmat naszego doświadczenia, ale też oczami tego człowieka.

musicis.pl: Co było takiego szczególnego właśnie w Piramidzie? Czy to miejsce wyróżniało się jakoś na tle innych, opuszczonych miejsc?

Rasmus: Najbardziej niesamowite było to, że Piramida jest jak swoista utopia. To miejsce, które nie powinno istnieć. Miasto z basenem, salą koncertową, szkołą, a znajdujące się tak daleko na północy. To jest niewiarygodne. Po prostu chodzisz sobie po tych ruinach i pytasz samego siebie: kto zbudował to miejsce?

musicis.pl: Możesz mi powiedzieć, czym różni się Duch Piramidy od An Island?

Rasmus: W An Island wykonywaliśmy muzykę na żywo. Widzisz nas grających i to jest właśnie to, co tam się stało. Duch Piramidy jest o czymś więcej. O powrocie do domu. Jest oczywiście w pewnym sensie filmem dokumentalnym, ale bardziej przypomina soundtrack. Również muzyka jest tam pokazana w nieco inny sposób.

musicis.pl: W jaki sposób podróż do Piramidy zmieniła Twoje życie? Zmieniło się cokolwiek, oprócz większej popularności Efterklang?

Rasmus: Po pierwsze, pobyt tam był bardzo mocnym doświadczeniem. Piramida należy do tych miejsc, w których nie możesz przestać myśleć o różnych rzeczach… Natura jest tam tak dramatyczna, a zarazem czysta, a potem widzisz ją zniszczoną przez człowieka. To sprawia, że zaczynasz rozumieć, że planeta Ziemia jest dużo silniejsza i starsza od naszej cywilizacji. Myślisz: właściwie to ja nie jestem taki ważny. To bardzo miłe uczucie, kiedy je sobie wreszcie uświadomisz. Czułem się podobnie, kiedy byłem w Redwood, w Kanadzie. Chodzisz po lesie i myślisz niemalże o wszystkim, a potem zdajesz sobie sprawę, że ta przyroda była tutaj przez cały okres historii naszej cywilizacji. Tę samą wolność czułem podczas przebywania w Piramidzie. To sprawia, że czujesz się mały, ale nie w ten zły sposób. Najważniejszą rzeczą, którą możesz wtedy sobie uświadomić, jest to, że ciężko jest być naprawdę wolnym, ale wciąż masz prawo do tej wolności. Nie musisz przestrzegać zasad i robić tego, czego ludzie od ciebie oczekują. Możesz spieprzyć wiele spraw i to wciąż nie będzie miało znaczenia, dopóki nie ranisz innych osób.

musicis.pl: Czy uważasz, że zobaczenie filmu pomoże ludziom w pewien sposób lepiej zrozumieć Waszą muzykę?

Rasmus: Film może być w pewnym sensie objaśnieniem. Zawsze jest przyjemnie połączyć obraz z dźwiękiem. Jednak sądzę, że samo oglądanie filmu może być równie wartościowe, co słuchanie. Wielu ludzi, kiedy słucha muzyki, kojarzy określony album z określonymi sytuacjami w ich życiu. Ale oczywiście – Duch Piramidy może być pewnym wprowadzeniem do odbioru albumu.

musicis.pl: Inspirują Was miejsca, a ludzie? Są tacy muzycy, którzy Was inspirują?

Rasmus: Jest wielu. Jedną z największych inspiracji i bardzo ważnym zespołem, biorąc pod uwagę to, co zrobiliśmy na ostatnim albumie, jest niemiecka kapela Einstürzende Neubauten. To już bardzo zasłużony zespół, ale wciąż tworzy. Kiedyś robili własne instrumenty ze starych rzeczy i różnych śmieci. Myślę, że zawsze byli wielką inspiracją dla nas. Oczywiście są jeszcze inne inspiracje – takie, które trwają dłużej, jak Talk Talk czy Talking Heads i te krótsze, które pozostają tylko przez jakiś czas, a potem odchodzą.

musicis.pl: Zawsze myślałeś, że będziesz muzykiem?

Rasmus: Zawsze cieszyło mnie tworzenie muzyki. Fajnie było zobaczyć, że może to być sposobem na życie. Na początku oczywiście traktowałem to wyłącznie jako hobby. Przez pierwszych wiele lat nie mogłem uwierzyć, że faktycznie można na robieniu muzyki wyżyć i wciąż myślałem, że to się skończy. Równocześnie bardzo ceniłem ten czas. Wciąż mam uczucie, że nie chcę desperacko zarabiać na życie. Najważniejsze w tym wszystkim jest robienie interesującej muzyki. Problem zaczyna się wtedy, kiedy robisz coś, co lubisz, a to staje się twoją pracą. Możesz się w tym zagubić, bo nagle masz ciśnienie, żeby utrzymać tę pracę. Jest to w pewien sposób walką. Myślę, że rozumiemy już, jak oddzielić od siebie te dwie rzeczy, a przynajmniej jesteśmy na dobrej drodze. Będę tworzył muzykę tak długo, jak to będzie możliwe, ale jeśli wszystko kiedyś się rozpadnie, to znajdę coś innego.

musicis.pl: A co wolisz bardziej: pracę w studiu czy występy na żywo?

Rasmus: Zawsze cieszy mnie granie materiału na żywo. Studio to przede wszystkim testowanie w kółko małych fragmentów, a moja natura skłania się jednak do występów przed publicznością.

Nie ma więcej wpisów