Nieskomplikowane, lekkie piosenki w sam raz na wakacje to motyw, do którego Vampire Weekend przyzwyczaili nas już przy swych wcześniejszych płytach. Modern Vampires of the City to także taki easy listening, ale nie można odmówić mu uroku. Przy dokładniejszym przesłuchaniu przekonamy się zresztą, że w tej prostocie kryje się naprawdę wiele błyskotliwych chwytów.

Po eksperymentowaniu z Afrobeatem na Contrze, nowojorczycy z większą mocą wracają do bogactwa brzmienia baroque-popu. Finezyjny klawesyn, sekcja smyczkowa, organy i pianino w najwyższych partiach klawiszy są kunsztownym wykończeniem kompozycji. Z drugiej strony wokalne kaskady i wiraże Ezry Koeniga nadają utworom figlarnego, zawadiackiego charakteru.

Step to oda do Nowego Jorku, pod przykrywką historii burzliwego na przestrzeni lat związku, z rozstaniami i powrotami. Diane Young (czy też raczej Dying Young?) podkręca tempo, a Koenig przywołuje stylistykę Króla Popu. Hannah Hunt to chyba najmocniejszy punkt tej płyty – wybrzmiewa jak majestatyczna, nastrojowa ballada, by pod koniec uderzyć ekspresją, gniewem, rozpaczą. Ale pełnię swych wokalnych możliwości Ezra prezentuje w Everlasting Arms i Finger Back (w które wkradło się echo Shabop Shalom od Devendry Banharta).

Modern Vampires of the City to przede wszystkim popis inwencji Koeniga, który trzy lata po wydaniu poprzedniego albumu jest w naprawdę imponującej formie. Zarówno, a może przede wszystkim kompozytorskiej, jak i wokalnej. Śpiewa z niegasnącym, chłopięcym urokiem, bawi się słowami, z nonszalancją żongluje motywami, wplata między wersy ukryte, przewrotne znaczenia. W jego tekstach w żartobliwy sposób przeplatają się radość i smutek. Bo za fasadą wesołych piosenek wybrzmiewa melancholia, słowa podszyte są goryczą, lękiem. Czyżby w obliczu zbliżającej się 30-stki w muzykach rozbudziła się obawa przed upływem czasu, końcem beztroski?

Teksty o życiowej mądrości, która przychodzi z wiekiem i o nieuchronnym starzeniu się to bez wątpienia dojrzalsze oblicze Vampire Weekend. W połączeniu z niezmiennie młodzieńczymi melodiami stanowią dość intrygującą mieszankę, będącą materiałem do rozważań, przemyśleń, ale i ścieżką dźwiękową kolejnych wakacji.

Nie ma więcej wpisów