O nim trzeba wiedzieć przede wszystkim jedno – ten facet to iście emocjonalny dynamit. Kto był kiedykolwiek na jego koncercie, to wie, o czym piszę. W jego głosie czuć historię, emocje, przeżycia, bo Marek Dyjak to jeden z ostatnich, tych prawdziwie śpiewających mężczyzn. Pomimo tego, że czasem nie dociągnie dźwięku, delikatnie zafałszuje – to przy takiej osobowości scenicznej nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko on i to, o czym śpiewa.

Całkiem niedawno ukazał się jego najnowszy album pt. Kobiety. Płyta, wbrew pozorom, nie jest składanką ballad wielbiących i chwalących panie. Jest to zbiór znanych (bardziej lub mniej) piosenek polskich wokalistek i tekściarek w wersjach Marka. Usłyszymy na niej utwory Osieckiej, Groniec, Nosowskiej czy Stanisławy Celińskiej. Właśnie ukazał się pierwszy klip promujący to wydawnictwo. Obraz powstał do Atramentowej rumby, której autorką jest ostatnia z wyżej wymienionych pań.

Nie ma więcej wpisów