Muszę przyznać, że każdą EP-kę tego zespołu chłonąłem i przetwarzałem z nieukrywaną rozkoszą. Chłodne, delikatne utwory podszyte skrytą emocjonalnością – to cecha rozpoznawcza i ogromny atut młodego tria Daughter. Po każdym przesłuchaniu ich krótkich wydawnictw miałem miłe uczucie niedosytu. Dlatego też nie mogłem się doczekać momentu, w którym wcisnę przycisk play, aby posłuchać ich długogrającego debiutanckiego albumu.

Pierwsze momenty były tym, na co czekałem. Perfekcyjnie stworzona, nieprzekombinowana muzyka i chłodny wokal wyzuty z niepotrzebnych ozdobników i przesadnych emocji. Prostota, delikatność i perfekcja – właśnie te określenia rodziły się w mojej głowie na samym początku. I właśnie to, co mogłoby być największymi atutami tej płyty (a zdecydowanie są atutem każdej z piosenek), stało się jej minusami.

Całość albumu jest trochę jak perłowy naszyjnik – delikatny, z klasą. Każdy z utworów to swojego rodzaju perełka, jednak złożone w całość okazuje się mdły i momentami nudzi słuchacza. Dlatego też, pomimo tego, że każda z piosenek ma w sobie coś pięknego i bardzo lubię słuchać każdą z osobna, to przez cały album nie jestem w stanie przebrnąć bez zmęczenia. Może to z powodu tego, że Daughter swoimi EP-kami przyzwyczaili mnie do krótkiej chwili dobrej muzyki. Chwili takiej, po której chciało się więcej. Tu, niestety, otrzymaliśmy za dużo w jednym, typowym dla zespołu klimacie.

Materiał jest bardzo spójny. Każdy z utworów ma swoje miejsce, jest integralną częścią mdłej całości. Aż korci, aby wsadzić patyk w to idealne mrowisko, aby otrzymać choć odrobinę chaosu. Jakiś moment, chwilę, która wyrwie nas z letargu, w który wpadamy już w połowie If You Leave. Niestety, dla słuchacza, taki moment nie nadchodzi. A co gorsze – nie nadejdzie aż do końca. A szkoda, bo około 45-minutowa przygoda z Anglikami, która mogłaby być jedną z najpiękniejszych tego roku, lekko nudzi.

Podsumowując, całość materiału – niekoniecznie. Każda z piosenek osobno – jak najbardziej. Daughter swoim debiutanckim albumem pokazali naprawdę wysoki poziom – zarówno w sferze muzycznej, jak i interpretacyjnej. Każda z piosenek jest pokryta chłodną, ledwo wyczuwalną emocjonalnością. Jednak szkoda, że zabrakło pewnego przełamania formy zawartej na albumie. Dlatego czekam niecierpliwie na ich kolejne EP-ki, a do płyty wracać będę, choć na raty.

Nie ma więcej wpisów