Matt Berninger powiedział, że tworzenie piosenek nie polega na pisaniu dobrych utworów, lecz na niepopełnianiu tych złych. W pewnym sensie ta teza opisuje twórczość The National. Nie każdemu może przypaść do gustu styl Amerykanów, ale konia z rzędem temu, kto wskaże chociaż jedną piosenkę, której nowojorczycy musieliby się wstydzić. Przez ostatnią dekadę zespół ewoluował i stał się prawdziwą instytucją nowojorskiej sceny. Najnowszym albumem panowie potwierdzili swoją klasę.

The National nie uciekli od wypracowanego przez lata stylu. Przy tak charakterystycznym wokaliście byłoby to nie tyle trudne, co niemożliwe. Pracując nad nowym albumem, muzycy zrobili rzecz chyba najlepszą jaką mogli – nie skopiowali swojego fioletowego sukcesu. Nie ma więc na Trouble Will Fond Me tak wielu brzęczących, lekko przesterowanych gitar wszechobecnych na High Violet czy budowania utworów poprzez dodawanie kolejnych partii perkusji. Bliźniacy Dessner częściej używają czystych kanałów swoich instrumentów, wracając stylistycznie do nagrań z Sad Song for Dirty Lovers i Alligatora. Szczególnie wyraźnie słychać to w Fireproof i zakończeniu This Is the Last Time.

Płytę można podzielić na dwie części. Pierwsza wprowadza nastrój niepokoju, a teksty są pełne gorzkich przemyśleń. Matt Berninger jest mistrzem zawierania sensu piosenek w pojedynczych linijkach. Ciężko nie zakochać się w wersach z Don’t Swallow the Cap: and if you want to see me cry play „Let It Be” or „Nevermind” czy Fireproof: Jennifer you are not the only reason my head is boiling and my hands are freezing. Berninger zrezygnował też wykrzykiwania swoich partii. Jedyny minus płyty. Może na żywo wokalista bardziej wybuchowo potraktuje utwory z nowego albumu, bo są piosenki, które aż się o to się proszą, jak np. Sea of Love Graceless.

Cała płyta zachwyca pomysłami aranżacyjnymi i rytmicznymi. Już na początku, w I Should Live in Salt dostajemy z pozoru pokraczny rytm, który sprawia, że momentami utwór zawisa. W Sea of Love szybkie gitarowe zwrotki przeplatane są zwolnionymi fragmentami. Największym popisem w budowaniu nastroju jest This Is the Last Time. Na początku ten utwór w ogóle mi się nie spodobał. Rozpoczęcie piosenki przypominało mi tandetne rymowanki, ale po kilku odsłuchaniach stał on się jednym z moich ulubionych. Końcówka, w której przewodzi gitara akustyczna i instrumenty smyczkowe, jest magiczna.

Cała druga część płyty, którą rozpoczyna piosenka Slipped, brzmi jak pogodzenie się z nieciekawą rzeczywistością. Rola perkusji została ograniczona do delikatnego zaznaczania rytmu. Utwory płyną, a głos Berningera uspokaja jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Również końcówka zawiera kilka smaczków w tekstach – proste tytułowe stwierdzenie I need my girl czy I’m so surprised you want to dance with me now I was just getting used to living life without you around z Pink Rabbits. 

Kłopoty nie odnalazły The National. Przynajmniej, jeśli chodzi o tworzenie muzyki. Trouble Will Find Me czerpie ze wszystkiego, co najlepsze w muzyce nowojorczyków. Jest gorzko, czasami zadziornie, ale – co najważniejsze – z klasą. Nie potrafię przestać słuchać tej płyty. Spodziewałem się powtórki z High Violet, a dostałem płytę zupełnie inną. Troulbe Will Find Me z pewnością będzie moim demonem, z którym zostanę jeszcze przez długi czas.

Nie ma więcej wpisów