Dawid Podsiadło to, według mnie, człowiek niezwykły. Utalentowany młodzieniec, który oczarował publiczność wokalem i spokojem. Spotykam się z nim w jednym z warszawskich lokali w centrum miasta i przez ponad godzinę rozmawiamy o tym, co w muzyce najpiękniejsze, czyli o emocjach, wartościach i jego całkowitemu oddaniu się sztuce. Jeszcze wtedy nie wiem, aczkolwiek przypuszczam, że jego debiutancki krążek w kilka dni pokryje się złotem i trafi na pierwsze miejsce najlepiej sprzedających się płyt w Polsce. Dawid, moje gratulacje!

musicis.pl: Jak się czujesz przed premierą debiutanckiego krążka, nad którym tak ciężko pracowałeś? To prawie rok wytężonej harówki, ale przecież także kilka lat wcześniejszych starań.

Dawid Podsiadło: To coś niesamowitego. To jest takie uczucie, które po prostu trzeba przeżyć, ponieważ trudno to opisać. To jest pewnie podobna ekscytacja, kiedy malarz zobaczy swój pierwszy obraz na wystawie czy poeta swój wiersz w tomiku poezji. Tak, to jest uczucie jedyne w swoim rodzaju. Życzę każdemu takich emocji.

musicis.pl: Komu ten album jest dedykowany? Odnosi się do jakiegoś ważnego dla Ciebie etapu życia?

Dawid Podsiadło: Kiedyś słuchałem takiego wywiadu, w którym wokalista zespołu Partia powiedział takie słowa: pierwszą płytę tworzy się przez całe życie. I faktycznie tak jest. To jest bardzo piękne zdanie i będę je powtarzał zawsze. Ten album to wypadkowa tego, czego doświadczyłem przez cały okres dojrzewania i przez to, czego na tym etapie słuchałem. Ta płyta to także swego rodzaju podziękowanie moim największym inspiracjom, które doprowadziły mnie do momentu, w którym właśnie się znajduję.

musicis.pl: W takim razie jacy muzycy mieli na Ciebie największy wpływ, na Twój rozwój? Jakimi dźwiękami nasiąknąłeś najbardziej?

Dawid Podsiadło: Z całą pewnością cała dyskografia The Strokes, ale także albumy Arctic Monkeys, Muse. W pewnym sensie także Katie Melua, Coldplay. Wydaje mi się, że właśnie ci artyści mieli chyba największy wpływ na to, jak brzmi Comfort and Happiness.

musicis.pl: Jak to jest u Ciebie z tremą? Czy odczuwasz ją, występując przed takimi gwiazdami jak Archive czy chociażby na scenie Polskiego Radia?

Dawid Podsiadło: Wychodzę z założenia, że jeżeli nie czujesz tremy, to znaczy, że ci na tym nie zależy. Kiedy występowaliśmy z zespołem przed Archive, to miałem taką świadomość – w jakim miejscu gram i przed jakim zespołem. W myślach miałem nazwy tych zespołów, które grały już na deskach tego klubu i to było niesamowite. Musisz wiedzieć, że każdy taki występ to dla mnie ogromny stres. Jeżeli ci na tym zależy, to jest to normalne, że wychodząc na scenę, czujesz nogi z waty i przyśpieszone bicie serca.

musicis.pl: Od jakiegoś czasu Twoje codzienne życie chyba znacznie przyśpieszyło, prawda? Jak bardzo zmieniło się po tym okresie związanym z programem X Factor, pracą nad płytą, tymi ważnymi występami i współpracą z tak wybitnymi ludźmi?

Dawid Podsiadło: Już sama praca nad albumem w tak profesjonalny sposób była dla mnie niezwykłym przeżyciem. Sam fakt, że mogłem współpracować z Bogdanem Kondrackim i zobaczyć, jak tak naprawdę wygląda praca nad płytą. Bardzo wiele się nauczyłem, wiele obserwowałem i faktycznie czuję, że jestem bogatszy o te doświadczenia. Z całą pewnością przez ten okres, który doprowadził mnie do chwili wydania debiutanckiego albumu, dojrzałem. Stale uczę się czegoś nowego, poznaję nowych ludzi i to jest bardzo inspirujące. Na pewno jestem dużo bardziej świadomy siebie. Mogę śmiało powiedzieć, że to, co robię dla muzyki, jest dobre i powinienem to robić dalej. Czuję, że to ma sens. Jestem winien muzyce to, co mam w środku i powinienem jej to dawać. A i ona z pewnością odda mi szacunek i radość z tworzenia.

musicis.pl: A szum medialny, który się wookół Ciebie wytworzył nie przeszkodzi Ci w osiagnięciu założonych celów? Wszyscy o Tobie piszą, chcą z Tobą rozmawiać, zapraszają Cię do radia i telewizji. Nie obawiasz się, że w pewnym momencie tak Ci się to spodoba, że bąbelki uderzą Ci do głowy?

Dawid Podsiadło: Mam nadzieję, że nic takiego się nie wydarzy. Chyba jestem na to przygotowany. Zawdzięczam to mojej rodzinie, która głęboko we mnie umiejscowiła poczucie ludzkości i dystansu. Wczoraj pomyślałem w ten sposób: Nieważne czy zagrasz na Wembley, czy na najbardziej spektakularnych scenach, to zawsze wrócisz do domu, ubierzesz swój ulubiony dres, włączysz sobie „Diablo” i wciąż jesteś sobą. Wciąż masz tych samych przyjaciół, wciąż jesteś tym, kim jesteś od zawsze. Zmiany są nieuniknione, ale wydaje mi się, że za kilka lat będę wierny tym samym zasadom, którym jestem wierny dzisiaj.

musicis.pl: Jakie to zasady?

Dawid Podsiadło: Dla mnie największym priorytetem jest miłość i na niej opieram swoją muzykę. Wydaje mi się, że to muzyka jest idealnym sposobem na przekazywanie uczuć. Miłość, rodzina, spokój, wiara w marzenia, świadomość tego, że to od nas wszystko zależy, ale także świadomość kruchości życia. Tego, że mamy bardzo niewiele czasu i trzeba go jak najszybciej wykorzystać w jak najlepszy sposób. No i ja chyba mam to szczęście, że to się zaczyna w moim przypadku właśnie dziać.

musicis.pl: A dzieje się naprawdę dużo. Czujesz, że to jest Twoje pięć minut i chcesz je jak najlepiej wykorzystać?

Dawid Podsiadło: Mam nadzieję, że to jest pierwsze dziesięć sekund z pięciu minut, które spotkają mnie na przestrzeni całego mojego życia. Wydaje mi się, że to jest początek czegoś, co będzie trwało do końca mojego życia – w pewnym sensie.

musicis.pl: Jak to jest z krytyką w Twoim przypadku? Obawiasz się tego, że wszyscy dookoła zaszufladkują Cię jako chłopiec z talent show?

Dawid Podsiadło: Ja wręcz liczę na to, że krytyka szybko nadejdzie, bo aktualnie spotykam się z samym pozytywnym odbiorem mojej twórczości. Jeżeli ktoś przyjdzie i wypunktuje mi, co nie podoba mu się w tej płycie, to ja z ogromną przyjemnością przyjmę to i zastanowię się nad tym. Nie mam z tym problemu. To jest dla mnie nawet budujące. Uważam, że ten album jest bardzo dobry i nie mam się czego wstydzić.

musicis.pl: Czy przed powstaniem płyty był na nią jakiś koncept, schemat, według którego została stworzona, jakiś wcześniejszy zamysł?

Dawid Podsiadło: Nic z tych rzeczy. Przy nagrywaniu Comfort and Happiness nie mieliśmy żadnych granic. Cieszę się, że wytwórnia nie chciała w tej twórczej fazie ingerować i mówić, w jaki sposób mamy stworzyć ten album. Z Bogdanem robiliśmy utwór za utworem, każdy z innym podejściem. Podczas etapu tworzenia nie miałem momentu, w którym powiedziałbym, że to ma brzmieć w taki sposób, a to w zupełnie inny. Po prostu to wychodziło naturalnie.

musicis.pl: Zatem jak to dokładnie wyglądało?

Dawid Podsiadło: Praca z Bogdanem wyglądała w taki sposób, że podesłałem mu 20 piosenek-szkiców, z których wybrał cztery i nad nimi wspólnie pracowaliśmy. Później udało mi się przekonać Bogdana do jeszcze kilku utworów i w ten sposób ocaliłem piosenkę And I, do której Marek Napiórkowski stworzył motyw przewodni na gitarze – coś pięknego. Ale też część utworów powstała zupełnie od zera. Po prostu weszliśmy do studia i zaczęliśmy nagrywać. Wiesz, co w tym wszystkim było najcudowniejsze? To, że nikt nie dał mi odczuć, że to nie jest mój album. Nikt w niego nie ingerował. Wszystkie ruchy były konsultowane, wcześniej omawiane. To był naprawdę ogromny komfort dla mnie. Dlatego tutaj nie ma żadnej ściemy. Wszystko jest szczere i przemyślane.

musicis.pl: Wróćmy proszę jeszcze na chwilę do momentu, chyba najbardziej przełomowego w Twoim życiu. Czy z perspektywy czasu zdecydowałbyś się ponownie na występ w talent show?

Dawid Podsiadło: Oczywiście, że tak. To jest bardzo ważna część mojego życia, dzięki której mogę mieć tę płytę. Podejrzewam, że gdyby nie ta szansa, to nie wydarzyłoby się to wszystko tak szybko. To chyba w taki sposób miało wyglądać.

musicis.pl: Wracasz do domu, zamykasz się w swoim pokoju i co wtedy czujesz? Jakie masz myśli w głowie? Zdarzyło Ci się złapać na tym, że nie dowierzasz w to wszystko?

Dawid Podsiadło: Często tak mam, że nie wierzę w to wszystko. W to, w jakim tempie i z jakimi efektami to wszystko się wydarzyło. Nawet moi bliscy nadal w to nie dowierzają. Mam płytę w wersji fizycznej, którą mogę dotknąć, włożyć do odtwarzacza i ją przesłuchać. To jest bardzo ekscytujący moment.
Jeszcze kilka miesięcy temu, w momencie nagrywania płyty, nie czułem czegoś takiego. Nikt z nas nie przypuszczał, że tak to wszystko będzie wyglądało. Taki ogrom spraw promocyjnych, które w pewnym momencie zaczęły mnie przytłaczać, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To wszystko daje mi mega energetycznego kopa. Nie lubię stać w miejscu. Jeżeli mam czekać na przykład na autobus, to wolę przejść się na kolejny przystanek, niż marnować czas na czekanie. I tak samo jest teraz. Bardzo napędza mnie to wszystko. Bardzo chcę wykorzystać ten moment, który mi dano. Jestem szczęśliwy, bo odnalazłem pracę, która daje mi ogromną przyjemność i satysfakcję.

musicis.pl: Czy jest jakiś klucz, instrukcja do tej płyty dla osób, które będą jej słuchać?

Dawid Podsiadło: To jest bardzo dobre pytanie. Wydaje mi się, że powinni posłuchać jej kilka razy w różnych sytuacjach: jadąc samochodem, zasypiając, siedząc w domu, jako tło do codziennych obowiązków. Cieszyłbym się, gdyby poczytali teksty.

musicis.pl: Jeżeli mowa o tekstach, to czy nie czujesz się muzycznym ekshibicjonistą? Są bardzo intymne i emocjonalne.

Dawid Podsiadło: Z całą pewnością tak, ale wydaje mi się, że dopiero wtedy sztuka ma jakikolwiek sens. Musisz się obnażyć w pewien sposób, aby pokazać to, co masz w środku i co chcesz przekazać za pomocą muzyki. Nie widzę innej możliwości. Musisz pokazać siebie. Nie mógłbym udawać, grać, oszukiwać słuchacza. Chcę być szczery i mam nadzieje, że słuchacz to doceni i zrozumie. Przeżyłem trochę w swoim życiu i mam prawo do pisania smutnych piosenek. Ale to nie jest depresyjny smutek. To smutek innego rodzaju, dający pewną dozę nadziei. Dopiero, kiedy dotkniesz takiego autentycznego smutku, później możesz docenić każdą chwilę, kiedy jesteś uśmiechnięty. Dlatego te utwory takie właśnie są. Aby słuchacz przemyślał i zastanowił się nad tym, co powoduje w nim smutek. Mam nadzieję, że dzięki tej płycie znajdzie w sobie na tyle siły, aby to zmienić.

Nie ma więcej wpisów