Na norweskiej scenie elektronicznej nie dzieje się może tak dużo jak w Szwecji, jednakże już sami Röyksopp stylistycznymi zawirowaniami oraz mnogością gości pojawiających się na ich albumach robią całkiem spore zamieszanie. Ostatnia kolaborantka tego duetu, Susanne Sundfør, powoli przekierowała swoją aktywność z folku do zwiewnej, klimatycznej elektroniki, natomiast Flunk cały czas są gdzieś pomiędzy i nie mogą się zdecydować, w którą stronę podążać.

Były okresy w karierze zespołu, kiedy ich piosenki obfitowały w leniwe dźwięki gitary akustycznej, były także te bardziej eksperymentalne. Do takich należy dosyć mroczny, intrygujący This Is What You Get z 2009 roku z rewelacyjnym coverem Karma Police.

Lost Causes jest powrotem do folkowego grania, odrobinę przesłodzonym i w mniej ciekawym wydaniu, niż to bywało kiedyś. Słodycz wylewa się z Sanctuary, chociaż i tak jest to jeden z najbardziej wyrazistych kawałków na tym krążku. Cały album jest bardzo melancholijny, wręcz smutny, co idealnie oddaje pełne tęsknoty Queen of the Underground – singiel promujący wydawnictwo. Problem pojawia się, kiedy zauważamy, że poszczególne piosenki bardzo przypominają siebie nawzajem, w swojej nijakości ciągną się przez cztery do pięciu minut i nawet po kilku przesłuchaniach trudno jest zapamiętać, które to Lost Causes, a które Love and Halogen. Wygląda to tak, jakby Anja Oyen Vister, wyśpiewując linijkę: Burned out and exhausted w rzeczywistości miała na myśli swój zespół, który faktycznie brzmi tak, jakby pochłonęła go ogromna melancholia.

Z tej otchłani smutku na wierzch wypływa Subway – lekki, shoegazeowy klimat à la the Raveonettes. Banalny, ale paradoksalnie niezwykle pasujący do nastroju tekst i brzdąkająca gitara w tle tworzą spójną całość. Odrobina optymizmu nieśmiało przebija się w Bummed, gdzie nawet gitary brzmią radośnie i energicznie w przeciwieństwie do Bus Ride, który autentycznie usypia.

Piosenki otwierające oraz kończące album są szczególnie ważne. Te początkowe ze względu na pierwsze wrażenie i ewentualną chęć dalszego słuchania. Te ostatnie muszą być podsumowaniem całości i powinny pozostawić niedosyt u słuchacza. As If You Didn’t Already Know jest esencją delikatności i nastrojowości, wokal zredukowany jest tu niemal do szeptu, aby nie zburzyć kruchej struktury piosenki. Podobnie jak Sigur Rós, Flunk wiedzą, że melodia obroni się sama i wszelkie efekty specjalne są niepotrzebne. Drżące riffy wychodzą na pierwszy plan dopiero około trzeciej minuty, a do tego czasu wokal jest głównym instrumentem. Takich piosenek powinno być zdecydowanie więcej, bo niedosyt, jaki pozostawia album z jednym genialnym kawałkiem, jest trudny do zniesienia.

Nie ma więcej wpisów