Matias Aguayo to klubowy zwierzak. Wyrastający w klimacie berlińskiego undergoundu chilijczyk, szybko znalazł swoją niszę w świecie muzyki elektronicznej. Jego dźwięki to pomieszanie klaustrofobicznych, cięższych bitów, z pociągającym wokalem. Jeżeli minimal w ogóle może być zmysłowy, to właśnie Aguayo jest w tej domenie mistrzem.

Obecnie spodziewamy się trzeciej płyty pana Matiasa, która, sądząc po najnowszym, zapowiadającym ten krążek singlu, będzie najbardziej instrumentalną produkcją z jego dotychczasowych wydawnictw. Kawałek Levantate Diegors wypełniony został bongosami, grzechotkami i latynoskimi, gorącymi bitami umiejscowionymi pomiędzy technicznym basem. Z pewnością słuchając tego utworu nie oczekujemy takiej wizualizacji, jaką otrzymaliśmy.

Teledysk do Levantate Diegors to dosyć abstrakcyjny obraz, a słowem-kluczem łączącym wizję i fonię jest z pewnością hasło dziki. O tak, dwóch niesfornych panów (z czego jeden to klasyczny przypadek narkoleptyka) biegających po pagórkach to najdzikszy obraz, jaki do tej pory widziałam. Stanowiąc tło do muzyki w klubie pełnym rozbawionych fanów Aguayo sprawdzi się idealnie. Smacznego!

Nie ma więcej wpisów