Nie odczuwam tęsknoty za latami 80. Mimo że dekada ta zrodziła krocie dobrej muzyki (zaczynali wtedy w końcu Sonic Youth, Beastie Boys, Minor Threat, The Pixies, debiutowali Echo and the Bunnymen oraz INXS i wielu, wielu innych), od zawsze kojarzy mi się z tandetnymi dźwiękami syntezatorów i sztucznym brzmieniem automatu perkusyjnego. Dlatego zespoły, które poruszają się w eightiesowej stylistyce omijam z reguły szerokim łukiem.

Jednak, jak wiadomo, każda reguła musi mieć wyjątek. Moim są Selebrities. Dream popowe trio z Brooklynu dość nachalnie odwołuje się do lat 80. Znacznie bliżej im natomiast do dokonań Kate Bush, Blondie i Briana Eno niż do The Weather Girls czy Men Without Hats. 25 czerwca grupa wyda nowy, drugi w karierze, album zatytułowany Lovely Things. Tytuł  jest jak najbardziej adekwatny do zawartości, o czym możecie przekonać się sami. Cała płyta została udostępniona do odsłuchu przez wytwórnię Cascine.

Wybaczam nawet automat perkusyjny!

Nie ma więcej wpisów