W niedzielę 7 lipca mieliśmy okazję zobaczyć, jak bardzo POP-UP Store i imprezy przy Zatoce Sztuki wpisały się już w krajobraz trójmiejskiej plaży. Jeszcze zanim na scenie pojawił się znany z formacji Fun Lovin’ Criminals Frank Benbini i jego drużyna, przestrzeń koncertowa zapełniła się odpoczywającymi w słońcu fanami. Radio Riddler Productions, czyli bębniący Frank oraz grający na gitarze Naim Cortazzi powitali ich gorącymi pozdrowieniami i bez zbędnego przedłużania zabrali się do tworzenia wyjątkowo dopasowanej do scenerii atmosfery.

Benbini i Cortazzi najwyraźniej czują się niezwykle komfortowo w stylistyce reggae/lounge, jaką zaprezentowali w Sopocie. Bujające, słoneczne dźwięki w mig zaczęły rezonować na publice i nie minęło dużo czasu, jak pod sceną zgromadził się tłumek uśmiechniętych plażowiczów, chłonących każdy kolejny utwór chłopaków jakby pili chłodny, orzeźwiający napój. Wybrzmiały tropikalne wersje wielu znanych przebojów, z hitami When Doves Cry i Purple Rain autorstwa Prince’a na czele. Miłośnicy bardziej nowoczesnych rytmów mogli posłuchać między innymi wyjątkowo porywającej do tańca wersji hitu ostatnich tygodni, czyli Get Lucky z repertuaru Daft Punk, a na dokładkę dostali hity takich tuzów, jak Snoop Dogg, Master Shortie, Pink czy Roots Manuva. Wszystkie numery zostały brawurowo zaśpiewane przez artystów, którzy na żywo tworzą przyjemny dla ucha duet wokalny.

Im dalej w las, tym panowie bardziej odchodzili od spokojnych rytmów reggae, a na publice robiło się coraz goręcej, do czego przyczyniła się nie tylko słoneczna pogoda. W pewnym momencie zespół zahaczył nawet o house, grając When A Fire Starts To Burn, czyli utwór z debiutanckiej płyty Disclosure, co Frank skomentował z typową dla siebie uszczypliwością: no tak, wy Europejczycy uwielbiacie swój house, wystarczy tylko bum-bum-bum-bum i dobrze się bawicie. Nie zmienia to faktu, że zarówno on jak i Naim wyglądali na szczerze zaskoczonych frekwencją i nie omieszkali co chwilę dzielić się swoim entuzjazmem z resztą imprezy, co stworzyło jeszcze lepszy kontakt między sceną a publiką. Kiedy po prawie dwóch godzinach grania zespół zaanonsował ostatni utwór, nie było już na plaży stojącej w miejscu osoby, a i aplauz nie pozostawiał wiele do życzenia.

Ta solidna dawka pozytywnych, słonecznych wibracji na dobre ugruntowała pozycję POP-UP STORE jako obowiązkowego do odwiedzenia i podejrzewam, że podczas następnych koncertów z cyklu H&M Loves Music (na których zobaczymy się już za kilka dni) może okazać się, że sopocka plaża przy Zatoce Sztuki stała się najlepszym połączeniem letniego lenistwa i muzycznej przygody.

Nie ma więcej wpisów