Ludzie, którzy samymi słowami próbują zachęcić do magicznych doznań, niezapomnianych i ekstremalnych chwil, bardzo często są dla wielu z nas mało wiarygodni. Odbiorcy z natury bywają niedowiarkami i trudno dostępnymi jednostkami, zwłaszcza jeśli próbuje się im przedstawić coś nowego, odbiegającego od ich dotychczasowych przyzwyczajeń i uwielbień. Muzycy mogą natomiast zachęcić nowych słuchaczy do swojej twórczości w wyjątkowy sposób – połączyć słowa z wyróżniającymi się dźwiękami i dowolnymi efektami.

W tym konkretnym przypadku, który chcę Wam przedstawić, urzekły mnie magiczne słowa wypływające prosto z serca i obrazków. Taka rzekomo jest muzyka autora nagrywającego pod pseudonimem Cristallin – szczera i poruszająca.

Cristallin pochodzi ze Szwajcarii, jest muzykiem i reżyserem, który poświęcił ogrom czasu i wysiłku na kształcenie swoich branżowych umiejętności. Na swojej stronie wspomina o niezapomnianych chwilach, które wprowadzają w stan zadumy i zapomnienia. Przywołuje obraz człowieka stojącego nad urwiskiem, któremu cały krajobraz rozmywa się w blasku słońca. Słyszy tylko wzburzone morze, a na skórze czuje delikatny wiatr. Zachęca równocześnie do tego, aby zanurzyć się we własnych sennych myślach i spróbować zatrzymać czas na krótką chwilę.

Tych kilka zdań sprawiło, że zechciałam sprawdzić, czy ten obraz jest dobrym porównaniem do tego, co powoduje w głowie zaprezentowana muzyka. Po przesłuchaniu udostępnionych utworów mogę przyznać, że każde słowo prezentujące sylwetkę Cristallin jest prawdziwe. Nagrania utrzymane w chilloutowym nastroju powodują totalne odprężenie. W tym wypadku nie trzeba być opornym na nowości i nie dowierzać, że prostota może zdziałać cuda. Sprawdźcie, a zapewne wielu z Was znajdzie się w miejscu z któregoś snu.

Nie ma więcej wpisów