Trzech chłopaków z Gdyni – Marcin Lewandowski, Piotr Piórkowski i Filip Rojek – ukrywa się pod ponurą nazwą Judy’s Funeral. To, co powstaje w ich głowach, spodoba się każdemu miłośnikowi potężnych ścian dźwięku i przesterowanych gitar – wyraźnie słychać u nich fascynacje takimi gatunkami jak noise, shoegaze czy coldwave. To wszystko sprawia, że muzycznie bardziej wpasowują się w lata 80. ubiegłego wieku. W tym roku z ramienia fyh!records wydali debiutancką EP-kę pt. Four Track Extended Play, na której znajdują się 24 minuty gitarowego zgiełku. Skąd tak naprawdę wziął się pomysł na Judy’s Funeral? Jak wyglądało nagrywanie płyty? Co można usłyszeć w odtwarzaczach muzyków z Trójmiasta? Tego wszystkiego dowiecie się z poniższego wywiadu z Judy’s Funeral.

musicis.pl: Nie uważacie, że muzycznie bardziej pasujecie do lat 80. niż do teraźniejszości?

Judy’s Funeral: Trudno powiedzieć. Zarówno w latach osiemdziesiątych, jak i obecnie znalazłyby się zespoły, z którymi można kojarzyć naszą twórczość. Zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach gatunek muzyczny, który reprezentujemy, jest kompletnie niepopularny. Tym większą radość sprawia nam dotarcie z naszą muzyką do każdej pojedynczej osoby, która nasze gusta rozumie i podziela.

musicis.pl: Wasza EP-ka FourTrack Extended Play jest bardzo ponura i chłodna. Patrząc na nazwę Waszego zespołu, trudno w sumie spodziewać się po Was wesołych melodyjek. Czy muzyka, jaką tworzycie, oddaje to, jacy jesteście prywatnie?

Judy’s Funeral: Ci, którzy są z nami najbliżej, mogliby odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje nam się jednak, że stwierdzenie, jakoby charakter naszej muzyki ma odzwierciedlać nasze osobowości, byłoby znacznie przesadzone. To, co tworzymy, to po prostu owoc naszych inspiracji.

musicis.pl: Jak w ogóle doszło do powstania Judy’s Funeral?

Judy’s Funeral: Za czasów licealnych cała nasza trójka była częścią zespołu, który występował przy okazji różnych uroczystości szkolnych, grając covery. Tak w ogóle zaczęła się przygoda z muzyką. Po czasie stwierdziliśmy, że mamy ciekawy pomysł na siebie i może warto zacząć komponować własne utwory. W ten sposób powstało Judy’s Funeral. Po licznych przeobrażeniach doszliśmy do punktu, w którym znajdujemy się dziś.

musicis.pl: Gdzie Judy’s Funeral znajduje inspiracje?

Judy’s Funeral: Generalnie we wszelkich przejawach sztuki, z którymi się stykamy i na które akurat jesteśmy wrażliwi. W większości przypadków chodzi oczywiście o muzykę. Nie tylko twórczość innych artystów, którą szanujemy. Większość z nas stara się chłonąć dźwięki otoczenia, które pobudzają wyobraźnię, zapadają w pamięć i możliwe, że zostaną zawarte kiedyś w jakiejś kompozycji.

musicis.pl: Co można usłyszeć w Waszych odtwarzaczach? Słuchacie podobnej muzyki do tej, jaką sami tworzycie czy może zupełnie czegoś innego?

Judy’s Funeral: Słuchamy bardzo podobnej muzyki, ale nie tylko. Horyzonty muzyczne każdego z nas są bardzo szerokie, co pozytywnie przekłada się na proces twórczy. Mieszanie różnych cech gatunkowych i układanie ich w pewną sensowną całość to według nas najlepszy przepis na stworzenie czegoś świeżego i oryginalnego.

musicis.pl: Wracając do płyty – rzadko zdarza się, żeby EP-ka trwała aż 24 minuty. To działanie było zamierzone czy tak po prostu wyszło?

Judy’s Funeral: Nie było to do końca zamierzone działanie. Te 24 minuty to w gruncie rzeczy zasługa ostatniego utworu. Ma on wyjątkową otwartą kompozycję. Przed wejściem do studia widzieliśmy, że ma to być długotrwająca ściana dźwięku. Nie sądziliśmy jednak, że przedłuży się aż tak! Efekt jednak nas zaskoczył i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.

musicis.pl: Nagrywaliście płytę w studiu w Sopocie. Jak wspominacie ten czas?

Judy’s Funeral: Mimo że prace nad całą EP-ką trwały wyjątkowo krótko, okres ten wspominamy niezwykle pozytywnie. Była to dla nas wspaniała okazja, żeby nauczyć się wielu nowych rzeczy oraz w spokoju dążyć do tego, co chcieliśmy osiągnąć. Takie warunki stworzył nam producent tego materiału. Możemy tylko życzyć każdemu zespołowi możliwości pracy z tak utalentowaną, otwartą i twórczą osobą jaką jest Michał Miegoń (Kiev Office/The Shipyard). Brzmienie tej płyty to w dużej mierze jego zasługa.

musicis.pl: Gdzie widzicie siebie jako artystów za pięć lat?

Judy’s Funeral: Tego nie potrafi przewidzieć żaden z nas. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że odnaleźliśmy styl, w którym czujemy się najlepiej i spełniamy się w nim  w stu procentach. Jednak na pewno nie będziemy tkwili wciąż w tym samym miejscu. Wspomniane szerokie horyzonty oraz potrzeba ciągłego rozwoju sprawią, że nasza muzyka stale będzie ewoluować, a my będziemy dojrzewać jako artyści. Może nawet kiedyś nastąpi jakiś gwałtowny zwrot. Kto wie? Czas pokaże.

Nie ma więcej wpisów