Tym razem plażową scenę przy H&M POP-UP STORE odwiedziła jedna z najbardziej barwnych (zarówno w przenośni, jak i dosłownie) polskich wokalistek. Natalia Lubrano nie tylko jest czarującą rozmówczynią i wygląda szałowo – jej samodzielnie zmajstrowana z kolorowych tkanin i krawatów stylizacja zdecydowanie pasowała do plażowego otoczenia –  ale i dysponuje jednym z najlepszych na polskim rynku muzycznym głosów. Znana początkowo ze współpracy z zespołem Miloopa oraz nagrań z Foxem, koncertuje ostatnio z własnym repertuarem.

Na sopockiej plaży mieliśmy jednak okazję usłyszeć ją w rzadkim, drum’n’bassowym wydaniu – wystaczy wspomnieć, że ostatnio taka okazja nadarzyła się aż trzy lata temu. Live-set, w którym akompaniowali jej didżeje Ros i In-Deed, stworzył płynącą swobodnie, pełną soulowego zacięcia atmosferę. Panowie poruszali się w stylistyce połamanej elektroniki i po mistrzowsku łączyli ze sobą delikatniejsze, roztrzepotane brzmienia lekkiego drum’n’bassu z tymi bardziej opartymi na basie. Prawdziwy zachwyt budziła jednak właśnie Natalia. Nie dość, że jej głos najwyraźniej z natury ma głębokie brzmienie, które, gdyby zamknąć oczy podczas występu, spokojnie można by przypisać wychowanej na amerykańskim soulu, czarnoskórej wokalistce, to jeszcze operuje nim z lekkością godną primabaleriny. W kontraście do bardziej piosenkowych form, w których można ją usłyszeć na koncertach Foxa, przy tego rodzaju akompaniamencie miała okazję w całej krasie pokazać swoje możliwości i bardziej rozwinąć skrzydła za pomocą improwizowanych wokaliz.

Artystka za pomocą kombajnu efektowo-samplerowego stworzyła jednoosobową grupę wokalną, w czasie rzeczywistym sterując pogłosami i innymi efektami, dzięki czemu momentami mogliśmy usłyszeć nawet jej obniżony do tenoru głos, który przywodził na myśl ostatnie eksperymenty Planningtorock. Dzięki stworzonym na poczekaniu pętlom Natalia uzyskiwała też wielowarstwowe harmonie, które świetnie zgrywały się z porywającymi do tańca rytmami.

Tradycyjnie już dla H&M Loves Music zachodzące słońce stworzyło wokół tej audiowizualnej uczty niesamowity klimat, a publika po raz kolejny przekonała się, że plaża może przybrać dziesiątki różnych twarzy w zależności od tego, jaka oprawa muzyczna zostanie na niej zaprezentowana. Tym razem było to oblicze wysmakowanego konesera niekonwencjonalnych połączeń w muzyce.

Nie ma więcej wpisów