Często podczas wybierania sylwetki do zaprezentowania mam problem z dokonaniem ostatecznej decyzji. Pomimo tego, iż mogę przedstawiać Wam artystów do woli, zawsze chcę uniknąć dużych podobieństw. Wobec tego stosuję swoje małe kryteria polegające zwykle na tym, aby wybrać jak najmniej znanego artystę, który najbardziej rozkocha w sobie moje uszy, a tym samym, mam nadzieję, i Wasze. Tym razem, łamiąc swoje zasady, przedstawię kogoś, kto może być dla wielu z Was znany ze względu na szybko rozwijającą się karierę. Przed Wami Sivu, który urzekł moje serce w mgnieniu oka, a tym samym rozwiał wszelkie wątpliwości co do wyboru kolejnej sylwetki.

Sivu swoją karierę rozpoczął z wielką pompą. Jego pierwszy singiel, Better Man Than He, zyskał ponad pół miliona wyświetleń nie bez powodu. Wideo reprezentujące kawałek zostało nagrane dzięki technice MRI, a tym samym pokazuje dokładnie, co dzieje się w głowie muzyka. Za produkcję tego utworu odpowiedzialny jest Charlie Andrew, producent bardzo znanego ostatnio zespołu Alt-J. Kolejnym strzałem był drugi singiel, Bodies, udowadniający, iż to nie będzie tylko jednorazowa satysfakcja. Artysta otrzymał wówczas porównania do Wild Beasts czy Arcade Fire, z czego był bardzo dumny. Sam przyznaje, iż uwielbia ich podejście do muzyki i nie ma nic przeciwko tym porównaniom. W ostatnim czasie pojawiła się jego najnowsza EP-ka nosząca tytuł drugiego singla. Zawiera ona cztery utwory i nakreśla kolejne ścieżki w karierze młodego muzyka. Zdradzę Wam jeszcze, iż Sivu na swojej stronie wspomniał o nowym utworze, który jest w trakcie nagrań.

Jego głos brzmi kusząco i spokojnie. Sama muzyka sprawia, iż trafia w samo serce, pomimo tego, co mówi artysta. Przyznaje, iż próbował kiedyś napisać chwytliwe piosenki. Teraz natomiast wszystko to, o czym pisze, jest szczere, prawdziwe i odnosi się do jego własnych wartości. Zawsze próbuje wyobrazić sobie to, co porusza go podczas śpiewania. W tekstach skupia się na słowach opisowych. W jego wnętrzu zapewne tkwi dusza romantyka.

Nie ma więcej wpisów