Cztery lata milczenia, aż tu nagle singiel, EP-ka i podobno dwie kolejne w drodze. Annie powraca do, mimo wszystko, niszowej części sceny muzycznej. Ci, którzy choć odrobinę znają twórczość Norweżki, wiedzą, że z Richardem X tworzy duet niemal idealny. Współpracują ze sobą już od prawie dekady i najwyraźniej nie widać, aby byli sobą znudzeni.

The A&R EP to zestaw pięciu mocnych, electropopowych kompozycji. Otwierająca całość, jak i promująca EP-kę, jest kompozycja Back Together, którą z X’em napisała Victoria Hesketh. Kawałek brzmi jak odrzut z sesji do Nocturnes (wsłuchajcie się w chórki, a usłyszycie tam Victorię), jednak bardzo dobrze stało się, że wokal dośpiewała do niego Annie. Eightisowe pianino bardzo przypomina to użyte w Every Night I Say a Prayer Brytyjki, jednak z każdym kolejnym wysłuchaniem (najlepiej wraz z obejrzeniem klipu) piosenka staje się bardziej piosenką Annie.

Hold On to spokojniejsza, oscylująca w balearycznych klimatach kompozycja. Charakterystyczny, wysoki wokal Norweżki zdaje się bardzo dobrze odnajdywać w takiej konwencji. Punktem kulminacyjnym wydawnictwa jest Invisible. Takiej Annie jeszcze nie słyszeliście. Od pierwszych sekund utwór odurza rave’owym bitem. Kaskada syntezatorów potęguje to wrażenie, mówione zwrotki świetnie kontrastują ze śpiewanym refrenem. Alter ego Annie, czyli rapujący Mannie, to tak naprawdę ta sama osoba – głos Norweżki został po prostu zniżony, co w pierwszym odsłuchu wywołało u mnie niemały śmiech. Skoro Richard X był pod ręką, dlaczego by nie wykorzystać jego głosu? Tak czy inaczej przy Invisible nieustanne naciskanie repeat jest wskazane.

Synthpopową perełką jest uroczy Ralph Macchio, który brzmi jak soundtrack żywcem wyjęty z gry wideo sprzed trzech dekad. To wyznanie miłości do aktora (które powinniśmy potraktować z przymrużeniem oka) grającego Daniela LaRusso w Karate Kid (nota bene, nie ona jedna w dzieciństwie kochała się w Ralphie).

W zamykającym całość Mixed Emotions jest i złamane serce, i melodia zapraszająca na parkiet. Zagadką pozostaje zdanie w języku niemieckim wypowiedziane przez tłumacza online, które pierwotnie miało być częścią jednego z wersów finałowego utworu. Ostatecznie znalazło się ono na samym końcu, co odrobinę dezorientuje słuchacza.

Sesja nagraniowa do A&R EP trwała zaledwie tydzień, co absolutnie nie przekłada się negatywnie na jakość wydawnictwa. Annie i Richard mieli dość jasny koncept EP-ki – wszystkie kawałki są spójne, przemyślane, nie ma miejsca dla zapychaczy. W tych pięciu utworach dostajemy esencję Annie i Richarda. Wyśmienity powrót Norweżki.

Nie ma więcej wpisów