Hip-hopowa EP-ka to dla mnie najczęściej materiał, z którym zapoznaję się, ponieważ nie mogę doczekać się pełnoprawnego albumu danego rapera lub grupy. Zazwyczaj takie wydawnictwo przesłuchuję i zapominam o nim. Czasem zdarzy się jednak wyjątek i przy tego rodzaju materiale zatrzymam się na dłuższą chwilę. W przypadku Action Bronsona i jego EP-ki pt. Saaab Stories, wyprodukowanej przez Harry’ego Frauda, tak właśnie jest.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem Bronsona, przyszło mi na myśl jedno: brzmi jak Ghostface Killah. I nie jest to przesadą, ponieważ panowie mają prawie identyczny głos i momentami podobny styl rapowania. Później go zobaczyłem i wiedziałem, że jego kariera na pewno nie będzie stać w miejscu.

Action Bronson to grubas (Fat Joe przy nim nie wydaje się być fat) o krótkiej, rudej fryzurze i okazałej brodzie tego samego koloru. Jego po prostu nie da się zapomnieć, z czym na pewno zgodzą się słuchacze, którzy z jego produkcjami już się zaznajomili.

Zanim zapoznałem się z jego najnowszą EP-ką, przesłuchałem krążek Well-Done nagrany przy udziale Statik Selektah oraz Rare Chandeliers, nad którym pracował The Alchemist. Tym razem raper zaprosił do współpracy coraz popularniejszego Harry’ego Frauda i muszę przyznać, że to świetna decyzja. Producent pracował już nad kawałkami m.in. Frencha Montany, Juicy J’a, Prodigy, Wiz Khalify, Taliba Kweli czy Ab-Soula.

Siedmioutworowe wydawnictwo Saaab Stories otwiera energiczny i klimatyczny numer 72 Virgins ze świetnym wykorzystaniem gitary, która instrumentalnie kradnie cały bit. Później jest Triple Backflip – wolny, bujający, chilloutowy i bardzo leniwy podkład, który świetnie brzmi na słuchawkach. Fanom bardziej klasycznego brzmienia do gustu przypadną No Time czy Seven Series Triplets, chociaż oba bity zawierają też ciekawe aranżacyjne smaczki, które świadczą o kreatywności Frauda. W nawet najbardziej klasycznym bicie jego autorstwa nie słychać gatunkowej stagnacji. Jest też nowocześniejszy, elektroniczny kawałek The Rockers oraz trapowo-narkotyczny Alligator, który jest jednym z moich faworytów. Jest również banger pt. Strictly 4 My Jeeps na fantastycznym, bujającym bicie. Nic dziwnego, że właśnie do tego numeru powstał teledysk. Chociaż utwory mają różny charakter kompozycyjny, wszystkie brzmią tak, jakby były idealne akurat dla Bronsona. Całość wydawnictwa jest bardzo atmosferyczna ze względu i na dostosowaną do bitów nawijkę, i wyśmienite bity.

Gościnne wersy na podkłady rzucili: kuzyn Bronsona – Big Body Bes, Wiz Khalifa, Prodigy oraz Raekwon. Żaden z panów nie zaprezentował niczego oryginalnego i niespotykanego, zostawiając całkowite panowanie nad materiałem gospodarzowi. Nawijki są w porządku, ale nie wnoszą niczego, nad czym warto byłoby się rozwodzić.

Lirycznie EP-ka porusza tematy, do których Bronson często nawiązuje. Jest dużo o kobietach, narkotykach, bogactwie, władzy i byciu gangsterem. Są też kulinarne odwołania i porównania, które są poniekąd znakiem rozpoznawczym rapera, ponieważ często je stosuje. Numery zawierają liryczne momenty, w których opisy czy porównania są bardziej naturalistyczne czy wręcz obrzydliwe, ale jeśli ktoś słuchał rapera wcześniej, to nie będzie to dla niego zaskoczeniem. Właśnie element lirycznego zaskoczenia nie jest najmocniejszą stroną EP-ki, ponieważ większość tematów była już przez Bronsona poruszana w innych kawałkach. Wyjątkiem może być Alligator i w tę opowieść radzę się wsłuchać, szczególnie od momentu kiedy bit traci swój trapowy charakter.

W ostatecznym rozrachunku Saaab Stories to solidna hip-hopowa produkcja, zarówno ze strony producenckiej, jak i rapowej. Jeśli chcecie zapoznać się z kimś charakterystycznym w amerykańskim hip-hopie, to Action Bronson i ta EP-ka jest właśnie dla Was. Mnie pozostaje tylko czekać na kolejne wydawnictwo rapera i mam nadzieję, że tym razem będzie to już oficjalny solowy album.

Nie ma więcej wpisów