Podczas swoich 30. urodzin powiedział, że tą płytą odcina się od swoich wcześniejszych dokonań i zapowiada rewolucję w swoim brzmieniu. No i stało się!

Wczoraj do rozgłośni radiowych trafił najnowszy singiel Tomka Makowieckiego, zatytułowany Holidays in Rome, który zwiastuje najnowszy album muzyka, a którego nie powstydziliby się sami Junior Boys. Krążek Moizm ukaże się 8 października i z całą pewnością namiesza na polskim rynku muzycznym. Skąd ta pewność? Udało mi się być już na dwóch koncertach Tomka, podczas których grał kawałki z tej płyty i przyznam, że jestem pod ogromnym wrażeniem zmiany, jaka nastąpiła w tym zdolnym artyście.

To już nie jest Tomek Makowiecki, którego kojarzyć możecie chociażby z albumu Ostatnie wspólne zdjęcie. Od tego czasu minęło sporo czasu i sporo z pewnością zmieniło się w samym podejściu Tomka do tworzenia muzyki. Tę świeżość doskonale słychać w najnowszym singlu. W kuluarach mówi się, że ta płyta będzie trudna w odbiorze dla zwykłego zjadacza dźwięków. Moim zdaniem ta płyta będzie genialną pozycją na jesienne wieczory zarówno w klubie, jak i w domowych pieleszach. Czekam z niecierpliwością na cały materiał i trzymam kciuki za Tomka, aby w końcu zawojował rodzimy rynek muzyczny w godny dla niego sposób.

Warto dodać, że materiał na album Moizm powstawał przez około trzy lata, a Tomek jest autorem większości kompozycji, jak również zajmował się produkcją. Teksty zostały napisane przez znakomitych polskich tekściarzy – Marka Jałowieckiego (znanego z formacji Delons i Generał Stilwell, ale również jako autora Peggy Brown spopularyzowanego przez Myslovitz) i Graftmanna (Graftmann, Miss Polski), który napisał teksty do utworów anglojęzycznych. Na płycie pojawiają się także Józef Skrzek, Władysław Komendarek i Daniel Bloom.

Nie ma więcej wpisów