Ellie Goulding niedawno zdobyła swój pierwszy singiel nr 1 na brytyjskiej liście przebojów. Na to osiągnięcie czekała prawie cztery lata. Całemu wydarzeniu towarzyszyło wydanie reedycji drugiego studyjnego albumu, zawierającej 10 dodatkowych utworów. Z tej okazji Brytyjka została zaproszona po raz kolejny do radiowego programu BBC Radio 1’s Live Lounge, a tam… poległa.

Chyba każdy pamięta rewelacyjne wykonanie utworu Rihanny – Only Girl – przez Ellie, które również miało miejsce w sesji Live Lounge. Prawdopodobnie chcąc osiągnąć podobny efekt, Goulding wzięła na warsztat utwór Justina Timberlake’a – Mirrors. Próbowała dołożyć swoje trzy grosze, czyli melodyjny i delikatny głos, ale całość, niestety, ledwo wybrzmiała z jej piersi. Wokalnie na początku sobie nie radziła, a całość można podsumować następująco: wpadło jednym uchem, drugim wypadło i lepiej tego nie pamiętać. Z tego wykonania zdecydowanie nie chcę pamiętać Ellie.

Drugi utwór, który wykonała Brytyjka, to jej własny, najnowszy singiel (właśnie ten, który teraz świeci jasno na listach przebojów). Jednak i we własnym repertuarze coś nie zaiskrzyło. Co prawda, było dużo lepiej niż przy Mirrors, jednak akustyczne wykonanie Burn to nie najlepszy pomysł – samą wokalistkę rozpierała energia (bo to w końcu taneczny utwór) i przez to trochę się chyba wszyscy pogubili. Trzeba jednak przyznać, że to wykonanie można zaliczyć do bardziej udanych.

Mam nadzieję, że przy dalszym promowaniu Halcyon Days Ellie pójdzie o wiele lepiej. Bo jeśli nie, to bardzo szybko zostanie zepchnięta w dalsze rzędy popularności.

Nie ma więcej wpisów