Najnowszy album niemieckiego tria producenckiego, na co dzień związanego z projektami Apparat i Modeselektor, powstał – jak wyznał Gernot Bronsert w jednym z wywiadów – w 6 miesięcy. Trudno sobie wyobrazić, jak intensywna musiała być to praca – ile trudów kosztowała tę trójkę muzycznych indywidualistów. Teraz, gdy płyta jest już ukończona – a faktycznie należy do dzieł kompletnych, z dużą literą na początku (The Mark – Interlude) oraz kropką na końcu (This Time) – muzycy mogą z lekkością mówić o Moderat jako o wakacyjnej odskoczni od matczynych projektów.

Wysiłek się opłacił. Następca rewelacyjnego debiutu ma szansę dotrzeć dalej, trafić nawet w nie-elektroniczne gusta, a to głównie dzięki przebojowemu – najbardziej piosenkowemu w dorobku zespołu – singlowi Bad Kingdom. Nieokrzesana, tłusta linia basu w towarzystwie lekkiego bitu z charakterystycznym skowyczącym samplem to zdecydowanie wpływ Sebastiana i Gernota z Modeselektor. Melancholijna, przestrzenna warstwa melodyczna to zaś specjalność Saschy Ringa. Sumą tych elementów jest znakomity następca wirusowo rozprzestrzeniającego się A New Error. Pod względem przystępności – nawet znakomitszy. Istna trampolina do top ligi. Poprzedza ją jednak ambientowe The Mark – Interlude, zwiastujące atmosferę całego albumu – gładką i dryfującą, dopóki nie przerwą jej glitchowe zakłócenia twórców Modeselektora. Versions jest transowym ukojeniem, a zarazem klubową wariacją na temat Bad Kingdom – minimalistyczną, głęboką, zamgloną.

Zwolnienie tempa narzuconego na początku tracklisty następuje w Let in the Light. Wokalizy o obniżonej tonacji w towarzystwie kontrastującego, optymistycznego punktowania syntezatora usypiają czujność i rozleniwiają. Dopiero druga minuta przynosi eksplozję słodkiego refrenu, który zmienia utwór w lekką balladę, do których przyzwyczaiło nas M83. 10-minutowe Milk wprowadza w błogi trans. Narzucony od początku puls perkusyjny przecina niebo, raz po raz chowając się w chmurach. Utwór ten (jeden z moich faworytów na albumie) w kulminacyjnym punkcie balansuje pomiędzy shoegazem i ravem, przypominając miejscami wygładzone Crystal Castles czy też znakomite Headup Apparata. Potężnie brzmiące Therapy jest zaś kolejnym bardzo udanym efektem syntezy: melancholijnej melodyki Saschy Ringa oraz charyzmatycznego bitu Modeselektora. Podobnie jak powolne i wprowadzające pozorne wyciszenie Gita, zakłócane nawarstwianiem się kolejnych dochodzących ścieżek – budząc przy tym niepokój i poczucie dysharmonii. Clouded (Interlude) i Ilona to staranne produkcje wprowadzające w ostatni rozdział muzycznej opowieści. Na szczególną uwagę zasługuje drugi z utworów, który rozwija się w stronę industrialnego glitchu spod znaku Eleven Tigers, by skończyć na dyskretnych rave’owych synthach i trzaskach przywodzących znów skojarzenia z Crystal Castles (w wersji light). O ile w pierwszej połowie albumu wpływy Modeselektora są bardziej wyraziste, to druga wydaje się uciekać w stronę solowych dokonań Apparata, oscylujących wokół trip-hopu, dream popu i chillwave’u. Dobrym tego przykładem jest minimalistyczne Damage Done, w którym – podobnie jak w Bad Kingdom – śpiew Saschy zdradza zainteresowania neo soulem i muzyką R&B. Przedłużeniem tego utworu, a zarazem zwieńczeniem nostalgicznej, marzycielskiej całości jest This Time, bazujące na poprzednim temacie.

Moderat na drugim longplayu nie jest już wzajemnym docieraniem się producentów z dwóch różnych muzycznych obozów. Stanowi całość pozostawiającą wrażenie przebytej drogi i tylko od naszego skupienia zależy, czy będzie to mgliste, ambientowe tło, czy zbiór (nieoczywistych) przebojów przesiąkniętych produkcyjnymi smaczkami. Na jego siłę – większą niż w przypadku poprzednika – składa się tych kilka wokalnych przystanków (Bad Kingdom, Let in the Light, Gita, Damage Done), pomiędzy odcinkami transowo-rozpędzającymi płytę (Versions, Milk, Therapy, Ilona). Niezależnie od tego czy dla Saschy, Gernota i Sebastiana Moderat jest niezobowiązującym skokiem w bok, czy nie – ich najnowsze dzieło: kreatywne, przemyślane, a przy tym świeże, ma szansę stać się nowym klasykiem wyznaczającym horyzont poszukiwań młodszym twórcom.

Nie ma więcej wpisów