Na zeszłą niedzielę przypadał dzień rozpoczęcia wielkiego wydarzenia na Górnym Śląsku. Miasto Katowice obchodziło kolejne urodziny i z tej okazji ponownie zorganizowano szeroki program wydarzeń kulturalnych dla wszystkich mieszkańców. Koncert otwierający ogromną imprezę okazał się jednak najciekawszym. Podczas inauguracji wydarzenia wystąpił zespół CocoRosie, a tym samym siostry Casady rozpoczęły dzikie szaleństwo niedzielnego wieczoru w Szybie Wilson.

Koncert Amerykanek okazał się bardzo interesującym doświadczeniem. Sierra i Bianca stworzyły tego wieczoru niepowtarzalny klimat dzikości, naturalności, a momentami grozy i wyobcowania. Artystki pojawiły się na scenie w oryginalnych charakteryzacjach i strojach, które co jakiś czas zmieniały przed publicznością. Bianca okazała się w tym duecie większą indywidualistką, która grała podczas koncertu totalnego upiora. Na scenie najbardziej rzucały się w oczy jej czarne zęby i sine oczy. Na samą myśl przywoływała postać z niejednego koszmaru.

Prócz oprawy wizualnej, zespół cechował się ogromnym doświadczeniem i profesjonalizmem muzycznym. Koncert był dopracowany w każdej minucie. Siostry wyśmienicie dopełniały się wokalnie – syreni, nawołujący, a zarazem mocny głos Sierry imponująco dobrze komponował się z ochrypłymi, drżącymi tonami siostry. Do tych wszystkich niecodziennych dźwięków podkładem były nie tylko instrumenty, ale i beatboxer, który nadawał wszystkim wykonywanym utworom energii, a tym samym chęci do zabawy każdemu pod sceną.

Siostry Casady zaprezentowały podczas tego koncertu głównie utwory z ich najnowszej płyty – Tales of a Grass Widow. Nie zabrakło jednak i tych (starszych) nagrań, którymi zdobyły wiele serc i fanów. Faktem jest, iż nowszy, dojrzalszy wizerunek, który narodził się wraz z ich najnowszym wydawnictwem, był wyczuwalny w każdym detalu nie tylko wśród publiki, ale i na scenie. Podczas tego koncertu przekonałam się, iż zespół odnalazł swoją niepowtarzalną, muzyczną drogę i mam szczerą nadzieję, iż dziewczyny na tych kombinacjach nie poprzestaną. Tymczasem odznaczam w muzycznym kalendarzyku kolejny genialny koncert.

Nie ma więcej wpisów