Minoo jest krakowskim producentem, który od 2011 roku związany jest ze znaną wytwórnią Asfalt Records, pod skrzydłami której wydał album pt. White Mice. Od roku 2012 współpracuje także z oficyną Mad-Hop Records, dzięki której ukazał się longplay pt. All the World. Artysta tworzy muzykę na pograniczu hip-hopu i elektroniki, a więcej o jego produkcjach przeczytacie w poniższym wywiadzie.

musicis.pl: W 2011 roku, nakładem Asfalt Records, ukazał się album pt. White Mice, z kolei w roku 2012, nakładem Mad-Hop Records, wydany został longplay pt. All the World. Mamy rok 2013 – jakie masz plany wydawnicze?

Minoo: W tym roku sporo czasu zajęła mi praca realizatorsko-produkcyjna i na tym się skupiłem. To zajęcie jest dla mnie bardzo odświeżające – pozwala podszlifować warsztat techniczno-brzmieniowy. Odnośnie własnych produkcji – mam w zanadrzu sporo pojedynczych utworów, ale jak na razie nie podjąłem jeszcze decyzji, czy wydawać je stopniowo, czy zdecydować się na album. Poza tym, mam przeczucie, że za parę kroków muzyka, którą się jaram, ewoluuje w interesującym mnie kierunku i właśnie wtedy chciałbym wskoczyć do obiegu z nowymi produkcjami. Na razie chłonę i momentami nie potrafię się nadziwić, na jak dobre rzeczy można natrafić.

musicis.pl: Trzynastego września ukaże się składanka pt. Mad13, na której znajdzie się Twój utwór zatytułowany Dance After Death. Co to za projekt? Ta kompilacja to coś konkretnego czy raczej luźny zbiór?

Minoo: Bardzo się cieszę na to wydawnictwo – dla mnie będzie to wydarzenie z górnej półki. Wystarczy wymienić Daedelusa, Ta-ku, Koloaha czy Pixelorda i robi się miło. Reszty nie zdradzam – zainteresowanych odsyłam do mad-hopowych profili. Selekcję tradycyjnie przeprowadził Kicore, więc będzie nietuzinkowo i ze sporym urozmaiceniem. Oczywiście całość będzie wydana na wypasionym winylu. Międzynarodowy skład przekłada się również na międzynarodową promocję, za co bardzo trzymam kciuki. Parafrazując – kiedyś gruby czarny kot przebiegał drogę, teraz będzie spadał na głowy.

musicis.pl: Jak współpracowało Ci się z Asfalt Records, a jak z Mad-Hop Records?

Minoo: To dwa zupełnie odmienne typu współpracy. Po pierwsze, wspomniane wytwórnie mają odmienny staż, target, jak i kierunek rozwoju. Asfalt celuje w dużej mierze w produkcje około hop-hopowe, Mad-Hop natomiast bardziej w elektronikę związaną z szeroko rozumianym future beats. Dla mnie, subiektywnie, obie wytwórnie są równie cennymi możliwościami, z których chętnie skorzystałbym w przyszłości. Z jednej strony mam sporą mobilizację dotyczącą poziomu produkcji, z drugiej swobodę działania. Dla producenta to komfortowa sytuacja.

musicis.pl: Współpracujesz jeszcze w jakiś sposób z Asfalt Records?

Minoo: Na razie utrzymujemy głównie kontakt towarzyski. Wynika to z tego, że nie przedstawiałem Tytusowi żadnych propozycji wydawniczych. Mam z tyłu głowy kilka pomysłów na taką propozycję, więc jeśli będzie odpowiednio interesująca, może powrócę do korzeni. Inną sprawą jest to, że ostatnio miałem spory zapęd do elektroniki, a to naturalnie skłaniało mnie do mad-hopowej współpracy.

musicis.pl: Czym All the World różni się od White Mice?

Minoo: Adekwatnym pojęciem jest chyba ciężar gatunkowy. Pierwszy album był bardziej nastawiony na hip-hop, naciągnięty do granic możliwości tego stylu. Był wspólny mianownik, ale w samej formie wchodził prawie w ambient czy improwizację. Odnośnie All the World – to przede wszystkim kooperacje z ludźmi, z którymi zawsze chciałem to zrobić. Prawie każdy track jest wypadkową kilku głów, co chyba słychać w produkcji. Poza tym, jest znacznie bardziej beatowo i mniej mrocznie.

musicis.pl: Czy profil Mad-Hop Records wygenerował w Tobie nowe pomysły? Czy ze zmianą labela wiązały/wiążą się jakieś zmiany w Twoim brzmieniu, w procesie twórczym?

Minoo: Oczywiście, że tak. Poniekąd wynika to już z mojej poprzedniej odpowiedzi – produkcji All the World. Dużo rozmawialiśmy o tym albumie – jak ma wyglądać, którego artystę zaprosić do współpracy, co należałoby skorygować. Tak więc wpływ był nieunikniony. Na bieżąco staram się również mieć w odsłuchu to, co inni dopiero usłyszą, więc trzymam rękę na pulsie, co dla producenta jest bardzo ważne.

musicis.pl: Wolisz występy festiwalowe czy klubowe?

Minoo: Chyba ostatnimi czasy bardziej ciągnie mnie do klubu. W miarę coraz częstszego grania sprawia mi to coraz większą frajdę. To bardzo bezpośrednia interakcja. Jeśli zrobisz coś dobrze, masz momentalny feedback – jest adrenalina. Jak nie trafisz – masz pusty parkiet. Na festiwalach skupiam się na live actach, więc tu liczę bardziej na wsłuchanie się odbiorców, niż na ostre klubowe reakcje. Podsumowując – przewrotnie obie formy są ciekawe, a co jest w danej chwili lepsze, to chyba kwestia aktualnej zajawki.

musicis.pl: Jakie masz plany koncertowe? Gdzie będzie można Cię spotkać i posłuchać Twojej muzyki w najbliższym czasie?

Minoo: W najbliższym czasie 20 września będzie można posłuchać mnie w Alchemii (Kraków), dzień później w Strefie Kultywator (Poznań). Na pewno w październiku zagoszczę również w tarnowskim R11 (26.10). Oprócz tego, od października do stycznia będę koncertował głównie w Wiedniu, bo tam przenoszę się na kilka najbliższych miesięcy. Odnośnie szczegółów – najlepiej zaglądać na mój fan page.

Nie ma więcej wpisów