Jak sami o sobie mówią: gramy kosmiczny pop. Fuka Lata nie są debiutantami na polskiej scenie, ale od pewnego czasu mówi się o nich coraz głośniej. Pod koniec letniego sezonu koncertowego Mito i Lee znaleźli odrobinę czasu, aby z nami porozmawiać.

musicis.pl: W jednym z komentarzy do klipu Velvet Daze pada stwierdzenie: skandynawskie klimaty. Co Wy na to? Czy faktycznie jest w Waszej muzyce pierwiastek północnoeuropejskich brzmień?

Lee: Szczerze mówiąc, skandynawska muzyka nie jest naszą inspiracją. Znam tamtejsze zespoły, ale nie jestem ich wielką fanką.

Mito: Nie tam szukamy inspiracji, bardziej w szerszym nurcie. Słuchamy od starego rocka lat 60., poprzez disco lat 70., elektronikę lat 80., do tego, co się dzieje teraz, również na rockowej scenie czy noise.

Lee: Ponadto, współczesny minimal, techno, house.

Mito: Wszędzie tam, gdzie jest coś fajnego, szukamy inspriracji. Nie mamy ograniczeń. Wracając do klipu, słyszałem natomiast opinie, że Velvet Daze brzmi raczej brytyjsko. Każdy odnajduje coś innego. To jest fajne, że leży w kilku szufladach, a nie tylko w jednej.

musicis.pl: Słuchacie bardzo różnej muzyki, jest to bardzo szerokie spektrum gatunków. Powiedzcie, proszę, coś o Waszych idolach. Czy Wasze miłości muzyczne z dawnych lat przetrwały?

Mito: Trwają nadal. Jako siedemnastoletni chłopak miałem kapelę punkową, słuchałem metalu, od tego zaczynałem. Dwa, trzy lata temu powróciłem do tych klimatów: słuchałem sporo hardcore’u, z tamtych lat oraz współczesnego. Stare fascynacje pozostają. Byłem DJ-em techno, słuchałem dużo elektroniki, minimalu, to cały czas jest gdzieś we mnie.

Lee: Jeśli o mnie chodzi, to jest naprawdę szerokie spektrum. Kocham Suicide, uwielbiam Alana Vegę, teatralizowanie występów na żywo przez Jima Morrisona. To jest coś, co bardzo mi imponuje – człowiek potrafił złapać takie otwarcie, żeby robić właściwie spektakl z tembru, przedstawienie z koncertu – to jest piękne. Kochałam kanadyjską wytwórnię Cranky, czyli wszelkie rozlane, pozagrobowe, othersidesowe brzmienia. Lubię techno, lubię deep house. Ostatnio bardzo dużo słuchałam Chelsea Wolfe. Ta dziewczyna ma niesłychanie mistyczny charakter, bardzo mi to imponuje. Słucham KVB, bo jest tam niesamowite mięso, niesamowity żar. Rzeczywiście, to czego mało słuchamy, to jest pop i urban music (śmiech).

musicis.pl: Otwieraliście OFF Festival, mieliście jakąś presję, czy podeszliście do niego jak do każdego innego występu?

Lee: Czuję się dumna, że otworzyliśmy OFF Festival. Spodziewałam się ośmiu osób leżących na trawie, a był pełen namiot, co było absolutnie wspaniałym wydarzeniem. Czułam od paru dni, że będzie to coś wyjątkowego i właśnie tak się stało.

Mito: Jesteśmy przyzwyczajeni do grania w nocy, bardzo często gramy w klubach, pomiędzy setami didżejskimi, gdzie ludzie tańczą, więc godzina 15:00 to nie jest dla nas normalna godzina. Nawet myśleliśmy, aby zchillować troszeczkę ten set. Stwierdziliśmy jednak, że nie, że trzeba go zagrać normalnie, jak zawsze i wyszło bardzo dobrze.

musicis.pl: Mówiąc o koncertach, graliście na Primaverze w Barcelonie. Opowiedzcie o tym, jak do tego doszło, jakie macie wrażenia?

Mito: Jak do tego doszło, to trzeba byłoby pytać tych, którzy nas zapraszali. Dostaliśmy zaproszenie – to było totalne zaskoczenie. Graliśmy tam dwa koncerty – jeden w klubie, drugi regularnie, na festiwalu. Ten drugi występ mogę śmiało nazwać najlepszym koncertem w życiu. Mieliśmy ogrom publiczności, która się bawiła. Było cudownie, po prostu cudownie. To duży festiwal, fajnie było tam zagrać.

Lee: 700 osób tańczących i rozbierających się na barierkach – to jest to (śmiech)! To jest niesamowite, nigdy do tej pory nie graliśmy dla tak dużej publiczności. Energia, jaka z tego wychodzi, wymiana z masą ludzi, wręcz dywanem ludzi jest bardzo stymulująca dla obu stron. Chciałabym przeżyć więcej tego typu sytuacji.

musicis.pl: Jakie są Wasze plany na resztę roku?

Mito: We wrześniu będziemy nagrywali singiel, planujemy trasę koncertową, wkrótce pojawią się dokładniejsze informacje. Być może w przyszłym roku pojawi się EP-ka, ale tak daleko w przyszłość nie chcę wybiegać.

Lee: Mamy bardzo dużo materiału, zagraliśmy właśnie taki mieszany set: połowa materiału z EP-ki, połowa niepublikowanych utworów. Bardzo chciałabym zacząć nagrywać od razu, ale życie jest takie, jakie jest – trzeba pracować. Nie mamy wydawcy, nikogo, kto w nas inwestuje, po prostu trzeba poczekać.

musicis.pl: Kogo teraz najczęściej słuchacie? Kto jest obecnie numerem jeden w Waszych odtwarzaczach?

Mito: Ostatnio dużo techno – DJ Hella.

Lee: Na portalach społecznościowych wyczytałam, że DJ-a Hella określa się jako dziadka (śmiech), ale ten dziadek jest naprawdę zajebisty. On robi piękne, mroczne, przestrzenne i psychoaktywne rzeczy, jeśli chodzi o elektronikę beatową. W związku z tym, że zaczynamy grać mocniejsze dj sety po koncertach, szukamy czegoś takiego, co dotrze do ludzi i da im ogień. Czasem spotykamy coś coldwave’owego, słuchamy tego całą noc i myślimy: jakie to piękne! Są takie dni, że słuchamy kogoś znalezionego w otchłani internetu. Bardzo lubię coldwave, Tropic Of Cancer. Dają mi spiritual.

Nie ma więcej wpisów