Islandzka formacja múm słynie z tego, że ich fani są niemal zmuszeni do długiego oczekiwania na nowy materiał. Po każdym kolejnym albumie dają sobie czas na naładowanie baterii, na odpoczynek. Pozwalają sprawom toczyć się swoim rytmem. Nie inaczej było tym razem. Najnowsze dzieło zespołu, zatytułowane Smilewound, pojawiło się po czterech latach od ostatniej płyty (Sing Along to Songs You Don’t Know).

Czego można spodziewać się po szóstym krążku w ich dorobku? Dla większości słuchaczy oczywistym być powinno, że album jest zupełnie różnych od poprzednich. To coś, co w ich przypadku nie pojawiło się nigdy wcześniej. Według członków zespołu, tego też oczekują ich fani – chcą być zaskoczeni. Mimo iż z założenia album jest bardzo prosty i nieskomplikowany w swojej formie, pełen jest charakterystycznych dla múm eksperymentów i elementów improwizacji, które na stałe wpisały się w ich styl grania.

Słuchając Smilewound, można odnieść wrażenie, że przenosimy się do jakiejś magicznej, bajkowej krainy. Delikatne dream popowe melodie przeplatają się tutaj z dźwiękiem pianina i smyczków, które nadają kompozycjom nastrojowości. Ta w połączeniu z dość leniwymi, momentami ledwie słyszalnymi wokalami przywodzi nieco jesiennej melancholii. Kompozycje Underwater Snow lub Time to Scream and Shout wskazują na jej bardziej apatyczną stronę. Na tę bardziej skoczną i radosną składają się z kolei łagodne trzaski oraz fragmenty rodem z gier video lub pierwszych gier komputerowych, które odnajdziemy między innymi w When Girls Collide czy Candlestick.

Największą niespodzianką jest jednak, o której nie sposób nie wspomnieć, utwór Whistle, który powstał przy współpracy z Kylie Minogue. Australijska gwiazda idealnie wpisała się w przewrotny, momentami dziwny charakter Islandczyków. Dla nich to niejako chleb powszedni – zarówno pod względem muzyki, jak i słów. Dla Kylie, jak twierdzą sami członkowie múm, to pewnie najdziwniejsza rzecz w jej karierze. Zresztą, wystarczy wsłuchać się w tekst. Jakby jednak nie było, wyszło im to całkiem zgrabnie.

Múm przyzwyczaili nas już do wielu eksperymentów i improwizacji, jeżeli chodzi o ich muzykę. Smilewound nie jest niczym innym, jak kolejną ich odsłoną. Pełen jest najróżniejszych, najdziwniejszych dźwięków, które choć wydają się tak od siebie różne, w magiczny sposób tworzą spójną, ciekawą całość.

Nie ma więcej wpisów